Od zespołu redakcyjnego
Zapraszamy do przeglądania zasobów WCWI. Wędkarstwo, świat zwierząt i roślin, społeczeństwo i kultura, polityka i hobby, wielowątkowość i multimedialność - to Wasze WCWI. Na paru tysiącach podstron udostępniono zbiór prawie sześcioletnich doświadczeń użytkowników portalu i efekt tysięcy godzin pracy Zespołu zapaleńców.
     * Istniejemy od 26 lipca 2001 r. * To już 4501 edycja WCWI! *
Advertisement
 
Interaktywnie na WCWI
Start
Trybuna Ludu
System Forów
Galeria fotograficzna
Linkownia
Tablica ogłoszeń
Przewodnik po portalu (FAQ)
Katalog główny artykułów
Start
Formy dziennikarskie i literackie
Wędkarz i ekosystem
O rybach dla wędkarzy
Metoda spinningowa
Metody gruntowe
Wędkarskie obsesje
Sztuczna muszka
Politechnika wędkarska
Wielki Informator WCWI
Turystyka wędkarska
Wędkarskie Kroniki
Start arrow Wędkarskie obsesje arrow Stare idee arrow Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
   
 
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat Drukuj E-mail
Wędkarskie obsesje
Stare idee
Napisał(-a) Hilary Jałoszyński *Hiljot*   
dnia 19.02.2007

Na marginesie wspominek o starych kołowrotkach używanych w Polsce przypomniałem sobie, a mówiąc szczerze przypomniał mi o tym mój Przyjaciel, orientujący się, podejrzewam, chyba lepiej ode mnie w moich zasobach bibliotecznych, że w moim posiadaniu znajduje się skrypt Centrali Handlu Artykułami Papierniczymi i Sportowymi w Łodzi pt. „Sprzęt i ekwipunek wędkarski produkcji krajowej i z importu (poradnik zawodowy dla pracowników handlu)”, wydany w W-wie w 1974 r. Opracowali go Leopold Bajor i Stefan Strogulski.

Na stu sześćdziesięciu paru stronach są szczegółowo omówione w poszczególnych rozdziałach oprócz metod połowów wędkarskich, przede wszystkim artykuły stanowiące ofertę zasadniczego sprzętu wędkarskiego, produkcji polskiej i z importu: kołowrotki o stałej i ruchomej szpuli; wędziska o różnym przeznaczeniu; haczyki, żyłki i tzw. galanterię wędkarską: błystki, woblery, dewony itp.; przybory pomocnicze oraz sprzęt do połowów spod lodu, a także odzież i obuwie. W osobnym rozdziale omówiono kołowrotki i wędziska firmy ABU, jako zapowiedź importu ze Szwecji.

Powyższe (i poniższe) informacje podaję na użytek ewentualnych „ciekawskich” hobbystów wędkarskich i zgodnie z intencjami nazwy naszego portalu.

A oto, co wyczytałem ze skryptu na temat kołowrotków (przytaczam tylko dane dot. kołowrotków o szpuli stałej). Pamiętajcie! Jest to stan na czerwiec 1974 r.

Reprodukowane w artykule fotografie pochodzą z ówczesnych katalogów ABU, Germina, Angelsportgerate, Pragoexport i z archiwum własnego. Zeskanowano je i nieco wyretuszowano, pozostawiając w niektórych dodatkowo oryginalne objaśnienia, zawierające np. pojemności szpuli - przyp. TJ.

Import z NRD (obecnie Niemcy)
Kołowrotek Rileh-Rex 64, model 72. Cena 550 ówczesnych złotych. Dla porównania powiem, że jako jeden z b. wielu kierowników budowy w Hucie „Katowice” zarabiałem wtedy ok. 4000 zł./m-c.
Waga 350 g, przełożenie 1:3,5. Innych danych technicznych nie będę podawał, gdyż jest tego na 1/2 - 3/4 strony A4 przy każdym modelu. Kto miał te „kręciołki” może coś pamiętać. Na fotografiach widok ogólny i mechanizm kołowrotka.

Kołowrotek Nixe S. Cena 420, Waga 255 g Przełożenie 1:3,55.

Kołowrotek Emte Forelle II. Cena 330, waga 240 g, przełożenie 1:4,44.

Kołowrotek Bambi. Cena 200, waga 160 g, przełożenie 1:3,45. Dla dzieci (fotografii nie posiadam).

Import z CSRS (obecnie Czechy)
Kołowrotek Tap - 432 z ukośnym trzpieniem do krzyżowego nawijania żyłki. Cena 510 zł, waga 370 g, przełożenie 1:2,5.

Kołowrotek Stabil 341. Cena 400 zł, waga 340 g, przełożenie 1:3,46.
   Kołowrotek Stabil 321. Cena 350 zł, waga 325 g, przełożenie 1:3,46.

Kołowrotek Stabil IV. Cena 290 zł, waga 300 g, przełożenie 1:2,3 (brak zdjęcia).
   Kołowrotek Stabil 301. Cena 320 zł, waga 250 g, przełożenie 1:3,1.

Kołowrotek Reex. Cena 210 zł, waga 250 g, przełożenie 1:2,65.

Kołowrotek Roen II. Cena 330 zł, waga 350 g, przełożenie 1:2,3.

Wcześniej chyba, był jeszcze w sprzedaży kołowrotek „Tokoz”, ale skrypt o tym nie wspomina i nie mam danych na jego temat. Posiadam tylko jego fotkę ze strony internetowej PZW Bielsko (http://www.pzwbielsko.pl/?act=gal&id=12&eid=3).

Import z ZSRR (obecnie Rosja)
Tutaj zamieszczam tylko listę bez ilustracji.
Kołowrotek Delfin. Cena 300 zł, waga 410 g, przełożenie 1:3,2.
Kołowrotek Delfin 4. Cena 300 zł, waga 260 g, przełożenie 1:3,1.
Kołowrotek Sokół. Cena 200 zł, waga 180 g, przełożenie 1:2,6.
Kołowrotek KSB-12. Waga 290 g, przełożenie 1:3,5.
Kołowrotek Delfin 6. Cena 360 zł, zamówiony na II połowę 1974 r., stąd brak danych techicznych.
Kołowrotek Delfin M. Cena 430 zł, brak danych jw. Podobny do Emte Forelle, ale mocniejszy.
Kołowrotek KSB-4. Cena 130 zł, waga 210 g, przełożenie 1:2,0.

Import ze Szwecji
Kołowrotek ABU Cardinal 44. Cena 1950 zł, waga 300 g, przełożenie 1:5,1.

Kołowrotek ABU Cardinal 66. Cena 2300 zł, waga 385 g, przełożenie 1:3,1.

Kołowrotek ABU 333. Cena 990 zł, waga 315 g, przełożenie 1:3,0.

Kołowrotek ABU 503. Cena 1350 zł, waga 305 g, przełożenie 1:3,2.

Produkcja krajowa
Producent: Spółdzielnia Pracy Sprzętu Wędkarskiego Kraków, ul. Grodzka.
Kołowrotek Kormoran. Cena 270 zł, waga 350 g, przełożenie 1:5,0.
Kołowrotek Elwa. Cena 300 zł, waga 250 g, przekładnia 1:5,0.

Producent: Rzemieślnicza Spółdzielnia Zaopatrzenia i Zbytu Branży Metalowo-Drzewnej w Gliwicach.
Kołowrotek Mewa-Popular. Cena 244 zł, waga 253 g, przekładnia 1:2,5.
Kołowrotek Skalar. Cena 390 zł, waga 350 g, przekładnia 1:2,85.
Kołowrotek Skalar-Mini. Cena 246 zł, waga 230 g, przełożenie 1:4,7. Podobny do E-Forelle.

Producent: Rzemieślnicza Spółdzielnia Zaopatrzenia i Zbytu „Elektrometal” w Łodzi.
Kołowrotek SP-5. Cena 254 zł, waga 200 g, przełożenie 1:2,5.

Tyle wynotowałem ze skryptu. Gdyby kogoś interesowało więcej szczegółów technicznych kołowrotków lub dane innego sprzętu proszę pytać na privie.

Opierając się na swojej, rachitycznej już pamięci, przewertowałem WW z lat 80-tych i znalazłem informację, że kołowrotek „Czapla” zaczęła produkować f-ma „Polsping” gdzieś na przełomie roku 1980/81 r. Natomiast nieco więcej informacji znalazłem o kołowrotku „Prexer 1101”, za którym niegdyś zjeździłem całe Zagłębie i pół Śląska, a trafiłem w Sosnowcu. Otóż Prexer zaprojektowany w 1981 r. w Łódzkich Zakładach Kinotechnicznych, (Łódź, Nowotki 41), ukazał się w sprzedaży, początkowo tylko w sklepie firmowym ŁZK, na początku 1983 r. Jego cena wynosiła wówczas 2950 zł, dlatego tyle, że ruszała do galopu inflancja i nie pamiętam, jak się ta cena zmieniała i odnosiła do ówczesnych zarobków. Jego waga to 305 g, a przełożenie 1:3,67. Tyle wyczytałem z WW nr 4/83. Fotka Prexera w n-rze 5/83 WW, skąd moja reprodukcja.

Kolega JMK przypomniał sobie (i mnie), że ŁZK wyprodukował również nowszy model, którego numeracji nie pamięta. Podobno był w przeciwieństwie do poprzedniego bardzo nieudany. Ze względu na zastosowanie tańszych materiałów bardzo szybko się zużywał.

Pamiętam, że kiedyś, w latach - o ile się nie mylę - sześćdziesiątych, na łamach WW opublikowany był artykuł o kołowrotkach wytwarzanych w warsztatach rzemieślników, ale sprawdzenie tego wymagałoby przekartkowania przynajmniej 30 roczników czasopisma, co przekracza rezerwy mojego czasu i chęci. Może ktoś z userów portalu coś wie i pamięta na ten temat.

Kogo interesują informacje o obecnych kołowrotkach niech zajrzy do działu: Politechnika wędkarska - kołowrotki. Jest tam dwuczęściowy artykuł Jana Marka Kochańskiego pt. „Rozważania o kołowrotkach”. Warto przeczytać.

* * *

Ponieważ nie dawała mi spokoju myśl o pierwszych kołowrotkach polskiej produkcji poświęciłem jednak trochę czasu na odszukanie w starych rocznikach WW potrzebnych informacji. I znalazłem! Pisze o nich Józef Wyganowski w swojej książce pt. „Wędkarstwo” (PWRiL W-wa 1957) w rozdziale o kołowrotkach, co następuje: „U nas pierwszy kołowrotek o nieruchomej szpuli został opracowany w 1943 roku przez Bronisława Radwańskiego. Nosił nazwę „Sumex”. W sprzedaży w ogóle się nie ukazał, gdyż cała jego produkcja uległa zniszczeniu w sierpniu 1944 roku. Kołowrotek „Sumex” miał dużo zalet. Był lekki – ważył zaledwie 165 g, odznaczał się prostą konstrukcją. Posiadał szpulę duraluminiową o pojemności 50 m żyłki o przekroju 0,20 mm.


"Sumex" na zdjęciu nie jest kompletny, brakuje obudowy szpuli.

Dopiero po ośmiu latach w 1952 roku pojawił się u nas po raz pierwszy w sprzedaży kołowrotek o szpuli nieruchomej, wykonany całkowicie w kraju. Nazywał się „MAG”. Konstrukcja prototypu opracowana została przez Stanisława Rosińskiego. Kołowrotek ten posiadał bakelitową szpulę o pojemności 100 metrów steelonu o przekroju 0,35 mm. „MAG” jest dużo tańszy od tego rodzaju kołowrotków zagranicznych i pomimo tego pod żadnym względem im nie ustępuje. Posiadacz jego jest zawsze w tym szczęśliwym położeniu, że w razie uszkodzenia jakiegoś elementu, może bez trudu nabyć zamienną część zamiast dorabiać nową." Tyle Wyganowski o najstarszych kołowrotkach.

W notatce w WW, z namiarem na książkę Wyganowskiego znalazłem też opinię, że „MAG-i” były bardzo udane i wytrzymałe. Jak pisze dalej autor „Wędkarstwa” w tamtych czasach najlepszą opinią z kołowrotków zagranicznych cieszyły się przede wszystkim czeski „TAP”, a następnie francuski „Luxor”, szwajcarski „Record”, wyrabiany na podstawie licencji także w Szwecji i noszący nazwę „Record Haspel” oraz francuski „Baby Vamp” i czeski „Rousek”. Przy okazji wertowania WW znalazłem informację o wprowadzeniu na rynek przez amerykańską firmę „Shakespeare” kołowrotków „Noris-Shakespeare”, którymi chwalili się nad wodą niektórzy zamożniejsi wędkarze. Parametry tych kołowrotków i fotkę z WW załączam.

I na koniec ciekawostka nazewnicza. A. Mazurek w artykule o kołowrotkach (WW 4/83) wspomina, że w Wielkopolsce, swego czasu kołowrotek nazywano „snuwką”, ze względu na sposób, w jaki żyłka odwija się ze szpuli.

Hilary Jałoszyński *Hiljot*

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Prosze zaloguj się i dodaj komentarz.

Komentarze
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez Mekamil w dniu - 2007-02-19 12:23:37
Dzięki Hilary za ten interesujący tekst. Z przyjemnością przeczytałem o kołowrotkach niemal dwa razy starszych ode mnie.  
Pozdrawiam serdecznie
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez Wodnick w dniu - 2007-02-19 13:06:58
Pięknt tekst. Bardzo interesujący kawał historii, jak wszystkie zresztą teksty Hilarego :) 
Kurczę, nawet nie widziałem żadnego tak starego sprzętu na oczy... 
Zwróciliście uwagę na podawane średnice żyłek? 
Najcieńsza ma 0,20 :) Nie było zabawy w "ultralajty" ;)
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez malinker w dniu - 2007-02-19 13:10:26
Hej! Nawet nie wiedzialem ze posiadam praktycznie juz zabytek! Odziedziczylem po ś.p. dziadku wedkarzu juz ze 13 lat temu abu cardinala 44. Jest ciagle w uzyciu! Smiem twierdzic ze jest lepszy nawet od nowszych abu rowniez odziedziczonych. Artykul bardzo interesujacy! Pozdrawiam!
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez piker w dniu - 2007-02-19 14:10:09
Większość tych maszynek przećwiczyłem osobiście Cardinala 44 mam do dzisiaj nadal sprawny,ABU 506 syncho również sprawny.Miałem jeszcze starszego Rexa 57 koloru złotego. 
To były piękne czasy.
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez Hiljot w dniu - 2007-02-19 14:31:24
Do Pikera. Witam! O Rexie 57 słyszałem, ale nie mam, ani fotki, ani choćby kilku danych technicznych. Gdybyś mógł zrobić fotkę tego kołowrotka i uzupełnić ją paroma zdaniami komentarza, to byłoby wspaniałe uzupełnienie mojego artykułu, którego część ilustracyjną wykonał TJ na podstawie przesłanych kserokopii. O to samo proszę również innych ewentualnych posiadaczy staroci. Pozdrawiam HJ
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez Marian w dniu - 2007-02-19 15:33:29
Wodnicku, posiadam ABU Cardinala 77, w zeszłym roku nawet był na dorszach. A co, niech sobie staruszek przypomni dobre czasy. Mogę Ci dać pomacać, niech stracę:-) Ze staruszków posiadam  
jeszcze Mitchella 300 i 308. 308 fajnie współpracuje z ABU Striperem (195/do 15g), a wspomniane 77 z ABU Suesia 352 (210/15-30g.) 
Są nie do zdarcia i już zostaną ze mną.
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez tunio w dniu - 2007-02-19 16:00:03
oj miło sie wspomina pierwsze kołowrotki z zabytkow mam jeszcze reex, rilech-reks, nixe de lux(wyrob z lat 80, ora - NRD-owski wyrób, no i praxery. Wszystkie (poza 1) jeszcze sprawne!! :)
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez Wodnick w dniu - 2007-02-19 17:18:39
Marian, z tym macaniem, to bądź ostrożny... Przecież już dawno się mówiło, że "towar macany należy do macanta" :grin
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez Kaz w dniu - 2007-02-19 18:20:08
Sam osobiście jeszcze mam w posiadaniu orginalnego Emte Forella II. A jak jeszcze pracuje !!! :grin . Poezja .
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez easydarek w dniu - 2007-02-19 18:43:59
Ja miałem kiedys Rilech-Rexa i też miło wspominam ten kołowrotek, był naprawdę dobry i niezawodny miał bardzo pojemną szpulę.Oczywiście artykuł bardzo dobrze napisany jednym słowem jest co poczytać.Pozdrawiam serdecznie.
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez adalin w dniu - 2007-02-19 21:50:00
"Pamiętam, że kiedyś, w latach - o ile się nie mylę - sześćdziesiątych, na łamach WW opublikowany był artykuł o kołowrotkach wytwarzanych w warsztatach rzemieślników, ale sprawdzenie tego wymagałoby przekartkowania przynajmniej 30 roczników czasopisma, co przekracza rezerwy mojego czasu i chęci. Może ktoś z userów portalu coś wie i pamięta na ten temat." 
 
Hiljocie, jeżeli Tobie się nie zechce, to nikomu :( Proszę, poszperaj, pogmeraj, napisz - to naprawdę kawałek pięknej roboty, która uczy i daje do myślenia. Patetycznie pisząc: "Nieś na czubkach swych kaloszy pieśń o zapomnianym świecie." Ja go jeszcze pamiętam, na ile go poznałem, i pewnie wielu innych także, ale... (mam nadzieję, że nie) więcej jest tych, którym bambusówka kojarzy się z jabolem w trzcinach :( A kantowaty kołowrotek to szczyt wiochy :(
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez kliwolit w dniu - 2007-02-19 22:16:05
Tak, tak... to były czasy. Pamiętam, jak szczyciłem się posiadaniem Rexa, który już niestety odszedł na zasłużony spoczynek. Przetestowałem też w swoim czasie kilka z tych sowieckich. W tamtych czasach, to było u nas COŚ!!!
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez TJ w dniu - 2007-02-20 02:32:37
Skoro zgłosiło się aż tylu posiadaczy "realnych" kołowrotków, to róbcie zdjęcia i wysyłajcie do galerii Rozmaitości. Umieścimy je w artykule, a jeśli będzie ich dużo to nawet oddzielną galerię otworzymy. Najlepiej te zdjęcia sprzętu robić na zewnątrz, bo światło najlepsze, kołowrotek na jakiś pieniek położyć, na trawę chociaż...
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez piker w dniu - 2007-02-20 07:51:47
Hilary,niestety nie mam już dawno Rexa 57to były lata 66-72.Korpus większy od R64 ibardziej zaokrąglony szpule z wiśniowego tworzywa nie pękały,przełożenie 1/3,5.Muszę pogrzebać w starych czarno białych fotkach może znajdę to dostaniesz.
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez kliwolit w dniu - 2007-02-20 07:52:49
TJ - pieniek to na upartego może i znajdę, ale skąd ja teraz trawę wytrzasnę!!!:(
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez wifer w dniu - 2007-02-20 10:01:29
Dzięki wielkie Hilary za to że jako jedyny dałeś się sprowokować moim głosem na forum technicznym tematem Kołowrotki PRL-u , za poświęcony czas i włożoną pracę w poszukiwanie reliktów naszej wędkarskiej przeszłości. Prawdę mówiąc liczyłem na to że takich pasjonatów jak my, skłonnych poświęcić swój cenny czas dla ratowania przeszłości jest więcej. Najważniejsze jest jednak to że temat dzięki Tobie znowu ożył. 
Ja w tym czasie również nie próżnowałem i coś niecoś też wyszperałem i teraz pokrótce chciałbym uzupełnić Twój wspaniały artykuł.  
Zacznę od chyba ostatniego naszego rodzimego kręciółka Prexera który żyje jeszcze w niejednym miejscu. Otóż światło dzienne zobaczyły następujące modele: 1101, 1102, 1103, 1110. Był to chyba jedyny w pełni polski kołowrotek produkowany przez wyspecjalizowany zakład mający w tamtych czasach dostęp do nowoczesnych technologii i co najważniejsze do materiałów. Wiadomo że ŁZK do dzisiaj produkuje sprzęt wojskowy i właśnie z tej racji mogli sobie pozwolić na wykorzystanie odpowiednich materiałów. Jednakże nie wolno zapominać że produkcja odbywała się w latach 80-tych czyli w czasach bardzo burzliwych dla naszej gospodarki, która przez większość tej dekady była rujnowana. Wspominałem już wcześniej, że wtedy nie chodziło się do sklepów kupować lecz załatwiać towar. 
W takich to realiach powstało kilka ciekawych modeli kołowrotków produkowanych głównie przez rzemieślników zrzeszonych w spółdzielniach – bo inaczej nie było można funkcjonować na rynku. Z nie wymienionych w artykule Hilarego muszę dodać Spółdzielnię „Spójnia” z Warszawy w której zrzeszonych było m.in. pięciu panów zajmujących się produkcją wędkarską. Produkowali oni najpierw kołowrotek Relax 3 wzorowany na Mitchellu a następnie Relax 44 specjal. I tu mogę wielu zaskoczyć. Pomimo że kołowrotek ten był dość ciężki, był łożyskowany, to jednak zdobył sobie sporą grupę sympatyków za naszą zachodnią granicą. Do dzisiaj można spotkać ludzi w Belgii, Francji, czy na Węgrzech posiadający ten model. I jeszcze jedno. Producent tego kołowrotka jest aktywny do dzisiaj. Niestety nie produkuje już kołowrotków spinningowych.  
Inni producenci: 
„Mera Pafal” kołowrotek KS – 1 ul. Łukasińskiego Świdnica 
"Motoruch" Zakłady Metalowo-Elektrotechniczne Spółdzielnia Pracy- 32-007 Wola Batorska 575 gm. Niepołomice - woj. Małopolskie – nie znam nazwy modelu. 
Coś było produkowane w Radomiu i Gdańsku. Niestety nie potrafię określić modelu. 
Jakie z tego wszystkiego można wyciągnąć wnioski? 
Na pewno nie były to lekkie czasy dla producentów więc i efekty pracy nie mogły być doskonałe, ale… Proszę zwrócić uwagę na parametry techniczne i różnicę w cenach między naszymi a importowanymi kołowrotkami z „zachodu”. Relacja jak 1;10. Natomiast technologia była dość zbliżona. Nie wspomnę o SUMEX-ie z 1943 roku. Proszę porównać ciężar i przełożenie z obecnym sprzętem. Można by powiedzieć, że wielkich różnic nie ma. 
Albo inaczej, na tamte czasy był to dość nowoczesny sprzęt a na pewno nie odbiegający od produkcji wspartej przez badania, testy, nowoczesne technologie jak to miało miejsce w cieszących się sławą firmach zachodnich. 
Nie należy również a może przede wszystkim zapominać o ludziach wdrażających naszą technologię w życie. Przecież bez ICH pasji nasz rynek wędkarski byłby bardzo ubogi. 
Niestety czas leci i wielu z NICH już odeszło. I kto dziś kręcąc takim Relaxem 44 wspomni nazwisko SYNAL z Warszawy? (Były twórca tegoż modelu) Może by tak chociaż jakiegoś znicza postawić od czasu do czasu od nas spinningistów? Kto uchyli kapelusza na ulicy widząc Pana Andrzeja Krupskiego? Kto uściśnie dłoń chyba jedynego z tamtych czasów producentów aktywnych do dzisiaj Pana Tadeusza Kubuja? No ale to już zupełnie inna bajka, która kto wie może też znajdzie miejsce na łamach WCWI. 
Na koniec chciałbym dołączyć się do apelu: fotografujcie swoje kołowrotki i zróbmy z tego galerię. Myślę, że wtedy nie jeden kręciołek zostanie wyczyszczony i ujrzy ponownie światło dzienne. Trzeba by tylko wskazać gdzie te zdjątka wysyłać. 
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez Hiljot w dniu - 2007-02-20 10:31:05
Witaj Wiesławie! Cieszy mnie Twój szybki odzew i tak obszerny komentarz. Zaskoczyła mnie informacja o tylu kolejnych modelach Prexera. Wiedziałem o dwóch. Aby po nas coś konkretnego na WCWI pozostało myślę, że warto podjąć propozycję Roberta, naszego najaktywniejszego Admina i stworzyć na portalu coś w rodzaju muzeum"fotokołowrota", gdzie można będzie zebrać i ZACHOWAĆ dla wszystkich, którym przeszłość naszej wędkarskiej kultury, również tej materialnej leży na sercu i pragną ją uchronić od zapomnienia. Widząc w Tobie pokrewną duszę liczę, że aktywnie dołaczysz do nas, wędkarskich fanatyków. Pozdrawiam. HJ
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez Hiljot w dniu - 2007-02-20 10:38:23
Poprawka: po słowie ZACHOWAĆ dodać słowo "jak najwięcej", które zgubiłem.
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez TJ w dniu - 2007-02-20 10:45:27
Wifer dzięki za suplement. A co do zdjęć, wskazałem miejsce, to narazie nasza galeria "Rozmaitości". 
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez krzyko w dniu - 2007-02-20 17:05:14
Ech ,łza się w oku kręci.A jakie wtedy były ryby.Taki Rex czy Forelle posiadały ślimak-ślimacznicę w napędzie i dlatego tak bezszelestnie praują do tych czasów.Teraz za kołowrotek z takim napędem trzeba zapłacić sporo grosza. A w tedy był to standard.
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez farios w dniu - 2007-02-20 19:43:12
Cieszę się ogromnie, że na Hilarego można liczyć nie tylko kiedy idzie o literaturę :-) Oprócz niej bowiem kolekcjonuję również stare kołowrotki. Postaram się napisać coś o niewymienionych i powiesić jako artykuł. 
 
Pozdrawiam, 
Paweł
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez TJ w dniu - 2007-02-21 05:40:41
Farios, byłoby super! Także zachęcam innych, miejsca jest dosyć, i choć kołowrotki na zdjęciach wyglądają najlepiej, to jednak posiadamy wiele pradawnego sprzętu - wędki, spławiki... Piszcie o nim, róbcie zdjęcia. Takie archiwalia są bezcenne.
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez Jadudek w dniu - 2007-02-21 20:43:23
Tak to było. 
Tylko,że nie był to nasz sprzęt powszedni ale marzenie każdego wędkarza. 
Za Rex'em w 1973 r chodziłem dwa tygodnie.Tylko po to,żeby się dowiedzieć kiedy będą.A gdy już rzucili to pod sklepem myśliwskim (tam tylko był sprzęt wędkarski)stałem dobę.Ale byłem drugi w kolejce.Przywieźli 4 sztuki.Gdy go już wreszcie kupiłem, byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. 
Mam go do dziś.Działa choć zamykanie korbką pałąka słychać na kilometr.
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez ted w dniu - 2007-02-21 20:46:43
Ja się czegoś nauczyłem Hilary. Myślałem i mówiłem w nieświadomości, że mam kołowrotek REX, a to był Relieh Rex a to zasadnicza różnica. Zaczynałem od Delfina 8 ale takiego w spisie nie ma, kupiony około 1974-6r. Potem były Relieh Reksy, które kupowane z pod lady woziłem je, już po stanie wojennym znajomym do Stolicy. U nas leżały na półkach a tam był poszukiwany. Jeszcze dwa lata temu wszystkie stare kołowrotki w tym Nixe przeszły przeglądy, ale wiosną tego roku wystawiłem wraz z ruskimi teleskopami obok śmietnika. Znikneły, chociaż śmieci tego dnia nie wywieziono. Miałem jeszcze jakieś dwa kołowrotki węgierskie(chyba), ale nazwa uleciała jak i kołowrotki z wędziskami z garażu. Jak odróżnić Relieh Rexa 77 od 76 tego nie wiem? Moje były wszystkie w kolorze brązu z pomarańczową szpulą a na wszystkich był liczba 64. Przy zakupie był woreczek do przechowywania, tubka smaru i zapasowa szpula. Mój Nixe miał korpus z plastiku, ale głowy nie dam, a ponieważ ciężko chodził to już dawno wylądował w koszu. 
Myślę Hilary, że to ostatnia chwila, aby zachować dla potomności wszelkie informacje o kołowrotkach i innym sprzęcie wędkarskim. Obsługując wiosną zawody wędkarskie w moim kole pokazywał mi nestor wędkarstwa Rexa jak z Twoich fotek i teraz sobie przypomniałem. 
Na wiosnę będę nad,,naszym zalewem” z aparatem i myślę że wiele tam jeszcze zabytków można spotkać i pstryknąć. 
Nasz sprzęt powszedni z dawnych lat
Dodane przez slawomir66 w dniu - 2013-12-30 20:49:54
Świetny tekst. Jest wśród wędkarzy wielu pozytywnie zakręconych którzy zbierają, remontują i przywracają kołowrotkom dawną świetność. Nie chwaląc się sam mam chyba z 15 starych kręciołów i dalej szukam. Żonka się śmieje że muzeum w mieszkaniu robię. Ale już tak mam że zbieram wszystko około wędkarskie. I odznaki i kołowrotki i stare bambusowe wysłużone wędki etc. Ot taki mój zakręt lub jak kto woli czapka z daszkiem. :grin

Powered by AkoComment 2.0!

 
 
 
Up Up
W portalu stosujemy pliki cookies w celach statystycznych. Korzystanie z witryny ze standardowymi ustawieniami przegladarki oznacza, że będa one umieszczane w Twoim urzadzeniu końcowym.
Kontynuacja przegladania portalu bez zmiany ustawień oznacza akceptację użycia plików cookies. Więcej w "Regulaminie korzystania z WCWI".