Od zespołu redakcyjnego
Witamy w WCWI! Nie ma takich samych portali, nie ma nawet podobnych - a jego zawartość to wspólny wysiłek poniesiony przez grupę zapaleńców i do tego przekazany wędkarskiej społeczności zupełnie gratis. Jeśli znalazłeś czego szukałeś - napisz o tym na forum lub w komentarzu.
     * Istniejemy od 26 lipca 2001 r. * To już 4439 edycja WCWI! *
Advertisement
 
Interaktywnie na WCWI
Start
Trybuna Ludu
System Forów
Galeria fotograficzna
Linkownia
Tablica ogłoszeń
Przewodnik po portalu (FAQ)
Katalog główny artykułów
Start
Formy dziennikarskie i literackie
Wędkarz i ekosystem
O rybach dla wędkarzy
Metoda spinningowa
Metody gruntowe
Wędkarskie obsesje
Sztuczna muszka
Politechnika wędkarska
Wielki Informator WCWI
Turystyka wędkarska
Wędkarskie Kroniki
Start arrow O rybach dla wędkarzy arrow Ryby drapieżne arrow Zwabić suma
   
 
Zwabić suma Drukuj E-mail
O rybach dla wędkarzy
Ryby drapieżne
Napisał(-a) Hilary Jałoszyński *Hiljot*   
dnia 20.03.2007

Największy drapieżnik naszych wód - SUM (Silurus glanis L.) jest bardzo atrakcyjną zdobyczą wypraw wędkarskich i przedmiotem dumy jego pogromcy. Mowa tu oczywiście o dużym egzemplarzu. Ale poza wędkarzami specjalizującymi się w połowie tej ryby na nieodległych, a więc często odwiedzanych i dobrze sobie znanych łowiskach sumowych - pozostali amatorzy wędkowania mogą spotkać się z dużym sumem raczej tylko przypadkowo. Takie spotkania kończą się zazwyczaj porwaniem zestawu lub nawet połamaniem wędziska.

Sum jest rybą wszystkożerną i głodny pożera po prostu wszystko, co tylko nadaje się do zjedzenia: połknie zarówno kulę z ciasta jak i żywe lub zdechłe ryby, skorupiaki, leśne i wodne ptactwo, młode piżmaki, żaby, zaśmierdłe wnętrzności zwierząt, dżdżownice, turkucie podjadki, larwy jętek, a także każde inne, mniejsze, żywe stworzenie znajdujące się przypadkowo w wodzie. Często kręci się koło wylotów kanalizacyjnych, odprowadzających ścieki do wód. (Na Węgrzech pojawiła się nawet publikacja, że kiedyś w okolicy Mohacza łowiono sumy na mydło z kości, produkowane domowym sposobem. Oczywiście współczesne, perfumowane mydła do tego celu się nie nadają). Jedną z zachwalanych przynęt na duże sumy są jelita kurczaka lub cały, mały kurczak z piórami, rozkrojony i mocno osmalony nad ogniem. Można więc potwierdzić, że do łowienia sumów nadaje się każda przynęta.

Pamiętam, że kiedy jako mały chłopaczek jeździłem z Ojcem na sumy, nad rzekę Horyń, mój Stary używał jako przynęty kawałków wątroby, zalatującej niezbyt przyjemnym zapaszkiem oraz złowionych rankiem ryb, leżących później cały dzień na słońcu. Wieczorem zakładał je na duży, kuty u kowala hak swojej bambusowej kolankówki.

Dobra przynęta musi zachęcać rybę do brania swoim wyglądem, kolorem, ruchami, jeśli łowimy na przynęty żywe, wreszcie - co w przypadku słabo widzącego suma jest chyba najważniejsze - intensywnym i znajomym zapachem. To oznacza, że przy łowieniu sumów, jaki by nie był szeroki wachlarz pokarmowy tej ryby, wybór właściwej przynęty jest zawsze niezmiernie ważny.

Jednakże Wacław Strzelecki w swojej znakomitej książce „Czytać w rzece, rozumieć ryby” rozwiewa mit, jakoby nawet duży sum atakował większych rozmiarów ryby lub inne zwierzęta, cytując monografię dr Lidii Horoszewicz („Sum” PWRiL, W-wa 1971), w której autorka stwierdza na podstawie badań, że średnia długość ofiar suma wynosi zaledwie 13% długości ciała wąsatego drapieżnika, podczas gdy np. średnia długość ofiar szczupaka może sięgać nawet 38% jego długości.

Ma też sum specjalne preferencje i o nich właśnie poniżej parę przykładów „podsumowując” (co za trafne słowo!) zarówno informacje rozsiane po literaturze przedmiotu, jak i te, uzyskane kiedyś od wędkarzy specjalizujących się w połowie wąsatego drapieżnika. Ale tak naprawdę decyzja, jakich przynęt używać, zależy od charakteru wody, na której będziemy łowić i od tego, jakie przynęty można pozyskać nad brzegiem danej rzeki, czy jeziora. Na jednym akwenie sumy najlepiej biorą na pęczek rosówek, na innym zaś używa się z doskonałym skutkiem martwej ryby lub żaby.

* * *

Jedną z najlepszych, specjalnych i na każdą wodę, przynęt na suma jest turkuć podjadek (Gryllotalpa gryllotalpa), prostoskrzydły owad o długości dochodzącej do 5 cm, w chitynowej osłonie skrzydeł i tułowia. Dojrzałe płciowo egzemplarze mają siatkowate skrzydła, pozwalające w locie pokonywać znaczne przestrzenie. Owady te spotyka się w zacienionych ogrodach warzywnych i kwiatowych o wilgotnej, torfowej lub humusowej glebie, w której turkucie, posiadając przednie kończyny grzebne, kopią podziemne korytarze, podcinając korzenie roślin, przez co uważany jest przez ogrodników za szkodnika.

Turkucie często można spotkać podczas przekopywania ogrodu. Ich ulubionym siedliskiem są również składowiska kompostu i końskich odchodów oraz mocno zacienione stare sady z grubą warstwą humusu. Turkucie, jak inne świerszcze wydają donośne dźwięki. Szkodnik ten, jest bardzo rzadko używany przez naszych wędkarzy, ponieważ w Polsce jest mało znany i dość trudny do pozyskania. W lipcu dość często wychodzi na powierzchnię i przemieszcza się, czasem nawet na znaczne odległości, w poszukiwaniu partnerki.

Używany jest powszechnie jako przynęta w dorzeczu Dunaju. Węgierski specjalista w łowieniu sumów i autor książki „Sum i jego łowienie” (Budapeszt 1970) Z. Antos pisze, że turkuć podjadek jest najlepszą przynętą na sumy. Wg jego opinii, jeśli znajdziemy dobre miejsce, gdzie powinno być stanowisko suma i zarzucimy wędkę z turkuciem na haku, to jeśli w ciągu kilkunastu minut sum nie weźmie, to znaczy, że suma tam w ogóle nie ma.

Również Jozef Michálik, słowacki autor i współautor wielu książek o tematyce ichtiologicznej i wędkarskiej, w swojej monografii pt. „Sumec” (Praga 1968) pisze, że „krtonožka” (turkuć) jest wypróbowaną przynętą, która przynosi tamtejszym wędkarzom wiele sukcesów, zwłaszcza na głębokich wodach południowej Słowacji i na Dunaju. Turkucia - jak pisze autor - można przechowywać dłużej w dziurkowanym pudełku z piaskiem lub ziemią, podkarmiając go zieleniną: sałatą lub trawą.

Turkucia należy nawlekać na hak bardzo delikatnie pod chitynową osłoną grzbietu. Najlepiej jednak wiązać go do haka nitką w połowie tułowia, między przednimi i tylnymi kończynami. Ale podczas tej operacji należy zachować ostrożność, gdyż - jak pisze Wacław Strzelecki - turkuć gryzie boleśnie i podobno jadowicie. Zestaw z turkuciem na haku należy wyrzucać bardzo ostrożnie, powolnym i płynnym ruchem, ale najlepiej jest wywozić na głębię łódką lub pontonem.

Można też, ale tylko przy sprzyjającym wietrze od brzegu i słabych prądach wstecznych, sporządzić z kawałka kory małe pływadełko, zaopatrując je w „żagielek” w postaci ulistnionej gałązki. Sadzamy naszego „załoganta” na pływadło, nie zapominając o zaczepieniu przyponu za listek tak, aby silniejszy podmuch wiatru nie ściągnął turkucia za wcześnie do wody i ostrożnie popuszczając żyłkę wyprawiamy naszego argonautę na szerokie wody. Po osiągnięciu optymalnej odległości zdecydowanym pociągnięciem za żyłkę zmuszamy turkucia do dalszej podróży, już wpław, na spotkanie z sumem. Ten sposób podania odpowiedniej przynęty stosuje się często również przy połowie dużych i chytrych karpi, które drwiąc sobie z wędkarza baraszkują bezczelnie na niedostępnej (przy ręcznym wyrzucie przynęty) odległości od brzegu.

* * *

Niezłą, chociaż nie tak atrakcyjną dla suma przynętą są pasikoniki, zwłaszcza te największe, zielone i drapieżne (Tettigonia viridissima). Parę sztuk przywiązanych do haka i puszczonych do wody „na dotyk” może z powodzeniem skusić suma zwłaszcza w pochmurną, przedburzową pogodę, kiedy ten drapieżnik rusza na żer ku powierzchni jeszcze za dnia. Łowniejszą od pasikoników przynętą jest szarańcza, ale tej u nas raczej nie ma. Kiedyś, jak wspominał mój Ojciec, sporadycznie pojawiała się na Podolu.

Przy połowach na grunt dobrą przynętą jest duży pęczek rosówek założonych na hak z zadziorami na trzonku. Pewną trudność sprawia zarzucanie takiej przynęty na dalszą odległość, kiedy przy energiczniejszym wymachu rosówki odrywają się od haka. Celem uniknięcia takiego wypadku można do wyrzucenia zestawu użyć procy z miękką gumą, względnie po nawleczeniu robali założyć na koniec haczyka mały kawałek skórki od chleba, zawsze pamiętając o wysnuciu i starannym ułożeniu na kawałku folii (płachty, gazety lub na pelerynie) kilkunastu zwojów żyłki.

Przy łowieniu na równie kruche, rozlatujące się przynęty, jak np. nadpsuta wątroba, kurze lub rybie jelita, warto użyć rozpuszczalnej w wodzie siateczki, która zapobiega rozproszeniu lub oderwaniu się od haka delikatnej przynęty. Niestety, nie wszystkie sklepy wędkarskie taki towar posiadają. Z braku odpowiedniej siateczki można użyć do tego celu złożonego własnoręcznie woreczka z ligniny związanego nitką z pończochy powyżej haczyka. Lignina w wodzie i pod wpływem prądu szybko się rozlezie i spłynie pozostawiając w całości przynętę z ukrytym hakiem.

Sum, posiadający znakomity węch, jest czuły na zapachy, zwłaszcza na zapach krwi. Dobrym sposobem na jego przywabienie jest zalanie mocno rozluźnionego kłębka waty świeżą lub rozpuszczoną w ciepłej wodzie suszoną krwią z dodatkiem żelatyny. Po zastygnięciu, taka zanęta wrzucona do wody dość długo smuży i jej zapach (czasem wzmocniony podobnie woniejącym atraktantem) rozchodzi się szeroko w wodzie wabiąc różne ryby, w tym i wąsatego drapieżnika, rozglądającego się za grubszym kąskiem, którym może stać się właściwa przynęta umieszczona na haku bocznego troka. Na naprawdę duże sumy, które niegdyś mój Stary łowił w dzikich i czystych rzekach Wołynia, można założyć na duży hak lub kotwicę martwe, małe, dwu-, trzytygodniowe kurczę, opalone wcześniej nad ogniem.

W oddzielnym suplemencie do niniejszego artykułu postaram się opisać mało znany i rzadko używany w Polsce sposób wabienia sumów za pomocą tzw "kwoka".

* * *

Na zakończenie mojego artykułu pozwolę sobie przytoczyć dwa wywiady, jakie przeprowadził jeden z kolegów z doświadczonymi łowcami sumów, w ramach zbierania materiałów do opracowywanej (z moim udziałem), ale dotąd nie wydanej książki o rekordowych rybach. Te dwie opowieści o złowionych dwiema różnymi metodami sumach, są interesującą ilustracją trudności, ale i emocji, jakie czekają amatorów wypraw na sumy.

Sum Rajmunda Kuberka

Rajmund Kuberek łowi kapitalne sumy metodą spinningową. W sezonie 2003 złowił 7 sumów powyżej 60 kilogramów oraz okaz, który ważył 89kg i mierzył 229 centymetrów. Jego łowiskiem jest zbiornik elektrowni Rybnik, który z powodu świetnych warunków termicznych (zrzuty ciepłej wody) jest doskonałym siedliskiem ryb ciepłolubnych, osiągających w tym zbiorniku rekordowe przyrosty.

A oto zwierzenia pana Kuberka na temat jego doświadczeń ze spotkań z największymi w kraju rybami.

„Sumy łowię metodą spinningową od 1994 roku. Od tego czasu złowiłem 20 kapitalnych okazów powyżej 60 kilogramów. Na początku najtrudniej było mi uwierzyć, że można łowić regularnie tą wspaniałą rybę. Stało się to w momencie, kiedy złowiłem swojego pierwszego w życiu suma. Wtedy też uwierzyłem w swoje możliwości i przekonałem się jak ważny jest sprzęt oraz dobór odpowiedniej przynęty, której się używa z wiarą w jej skuteczność, wiarą płynącą oczywiście z paroletnich doświadczeń.

W początkach mojej „sumowej kariery”, po kilku nieudanych próbach wyholowania dużego suma posiadanym sprzętem zdenerwowałem się i kupiłem 3 metrowy kij do łowienia dorszy o wyrzucie od 50 do 250 gram oraz bardzo mocny kołowrotek, który mieścił 250 metrów plecionki o wytrzymałości 46 kilogramów. Przekonałem się także, że im większej przynęty używam, tym częściej łowię ogromne sumy.

Dlatego moją podstawową bronią na okazy są bardzo duże kopyta, które mają ponad 20 centymetrów długości. Do ich zbrojenia używam dużych główek jigowych z pojedynczym hakiem skierowanym ku górze. Rewelacją tamtego sezonu okazały się gumowe przynęty amerykańskiej firmy Storm, które mają zatopione w sobie obciążenie i bardzo ciekawą pracę. Kolor przynęty nie odgrywa, jak w przypadku innych gatunków ryb decydującej roli. Ważne jest jej prowadzenie.

Kiedyś przeczytałem w jakimś w czasopiśmie wędkarskim, że sum częściej atakuje szybko prowadzoną przynętę. Moje doświadczenia wskazują na coś zupełnie innego. W szybko prowadzoną gumę prędzej uderzy szczupak, w prowadzoną nieco wolniej - sandacz, a w przynętę wleczoną po dnie - sum. Prowadzenie przynęty jest jedną z najważniejszych umiejętności „sumiarza”. Moje przynęty prowadzę bardzo wolno, w jednostajnym tempie raka spacerującego po dnie.

Branie suma przypomina delikatny zaczep. Dopiero po chwili wędkarz czuje ogromny, prawie bezwładny ciężar, prący z siłą lokomotywy do przodu. Jeżeli sum się rozpędzi, to z reguły wygrywa walkę. Po opisywanych na wstępie wypadkach, po braniu dużego suma, ufny w siłę i zasób plecionki nawiniętej na kołowrotku, pozwoliłem rybie na dłuższy odjazd. I było po wszystkim, straciłem 250 metrów plecionki. Dlatego po zacięciu, warto starać się rybę od razu mocno zastopować na granicy wytrzymałości zestawu i nie pozwolić jej się rozpędzić. Wtedy, jeżeli będziemy mieli trochę szczęścia i sum nie wejdzie w zaczepy, jest szansa na pomyślne zakończenie holu.

Uważa się, że duże sumy biorą najczęściej w nocy. Ja łowię tylko w dzień, a najwięcej sumów złowiłem od świtu do godziny dziewiątej oraz późnym popołudniem i pod wieczór. Wyjątkiem jest pora, kiedy zbiera się na burzę, albo zaraz po niej. Jest to pora najlepsza z najlepszych. Wtedy można suma złowić w samo południe. Ale nigdy nie złowiłem suma, który spławiał się lub żerował przy powierzchni. Nieraz, zwłaszcza na początku mojej przygody z tą wspaniałą rybą, próbowałem je w takich momentach łowić. Stosowałem woblery, blachy, gumy, nic nie pomogło. Teraz patrzę na spławy suma bez emocji, a łowię zawsze tam, gdzie tych ryb nie widać, ale można się ich spodziewać.

Latem sumy przebywają w głębokich, pełnych zaczepów dołach lub innych głębokich miejscach, o dużym prądzie, natomiast jesienią tam, gdzie elektrownia spuszcza ciepłą wodą. W związku z tym szukam łowiska, które spełnia te warunki i jest niedaleko od brzegu. W miejscach gdzie najczęściej wędkuję, jest do 8 metrów głębokości.

Jednak mój rekordowy wziął na przynętę wleczoną po dnie tam, gdzie było tylko 4 metry głębokości. Było to 8 sierpnia 2003 roku, w godzinach popołudniowych. Po godzinie łowienia, poczułem delikatny, jakby zaczep, po którym bardzo spokojnie, ale z ogromną siłą ryba zaczęła odpływać na środek zbiornika. Nie dopuściłem do tego, żeby sum nabrał prędkości, tylko na miarę wytrzymałości poszczególnych elementów wędki, „na siłę” go przyhamowałem. Zaczęło się „przeciąganie liny”, które trwało ponad 30 minut, czyli jak na takiego potwora sum poddał się nadzwyczaj szybko. Można więc przyjąć za prawdziwą moją teorię, że zrywanie żyłek, rozginanie haków, łamanie wędek następuje dzięki ogromnej sile bezwładności suma, któremu po zacięciu dało się czas na nabranie rozpędu lub wejście w zaczepy. Hamowany od początku, już nie dysponuje taką skumulowaną mocą. Po wyjęciu suma na brzeg nie mogłem uwierzyć, że jest tak ogromny. Dotarło to do mnie dopiero po tym, kiedy go zmierzyłem i zważyłem. Miał 229 centymetrów i ważył 89 kilogramów. Złowiłem największego suma w Polsce."

Sum Stefana Znamirowskiego

Stefan Znamirowski z Gliwic łowi sumy od 8 lat. Jego rekord życiowy, to sum o wadze 70 kg i długości 220 cm. Ma na swoim koncie również suma, który ważył 50 kg i kilkadziesiąt ponad 30-to kilogramowych. Prawie wszystkie, po złowieniu wypuszcza. Przeciętni, urlopowo-niedzielni wędkarze mogą o takich rybach tylko pomarzyć. A oto, co mówi Pan Stefan na temat swoich sukcesów.

„Sumy łowię w zbiorniku wodnym elektrowni w Rybniku, który uważam za jedno z najlepszych łowisk sumowych w Polsce. Jest to sztuczne jezioro, którego woda służy do chłodzenia turbin elektrowni. Cały zbiornik przedzielony jest wałem. Do jednej części elektrownia zrzuca ciepłą wodę, a z drugiej pobiera zimną. W wale są rury, którymi woda płynie z jednego zbiornika do drugiego. W miejscach, gdzie woda ciepła wpada rurą do zimnego zbiornika tworzy się duży prąd, który wymywa kilkumetrowe doły. Są to ulubione miejsca, odwiedzane przez duże sumy.

Łowię je metodą gruntową, a moją najlepszą przynętą jest żywy karaś. Nad Morze Rybnickie, jak popularnie nazywany jest zbiornik, przyjeżdża na sumy sporo wędkarzy z Niemiec. Parę lat temu, jeden z nich złowił w ciągu dwóch dni sumy o wadze 60 i 64 kg. Na przynętę zakładał duże okonie. Po jego sukcesie wszyscy zaczęli łowić na takie żywce. Jednak okoń jest rybą, która słabo porusza się na kotwiczce i szybko „śnie”. Ja również próbowałem na nie łowić, ale szybko wróciłem do karasi, które są bardziej wytrzymałe, ruchliwsze i dłużej „chodzą” na haku. I jeszcze jedna ciekawostka dotycząca sumów, o której być może nie wszyscy wiedzą. Kiedyś w telewizji widziałem, jak wędkarze łowiący sumy na Padzie wkładali sumom rękę przez pysk do żołądka, sprawdzając jego zawartość. Bardzo mnie to zaintrygowało i zrobiłem próbę na martwym sumie, a potem na żywym. Otworzyłem paszczę ponad 30-tokilogramowemu sumowi i włożyłem mu rękę do żołądka po samo ramię. W pewnym momencie tak mi ją ścisnął przełykiem, że wystraszyłem się w obawie o swoje kości. Oczywiście rękę udało mi się wyjąć z paszczy, a sum w dobrej kondycji wrócił do wody. Po tym doświadczeniu doszedłem do wniosku, że ogromna paszcza z zębami służy sumowi do chwytania ryb, które potem są uśmiercane potężnym uściskiem w gardle.

Największe emocje na łowisku, wśród wędkarzy budzi pojawienie się żerującego suma. Wtedy wszyscy z bijącym sercem, w pełnej gotowości stoją przy wędkach. I z reguły w krótkim czasie, któryś z nich ma branie. Kiedyś łowiłem sumy z trzema kolegami. Nagle na wszystkich zestawach, w jednym czasie sygnalizowane były brania. Wszyscy złapaliśmy za kije, każdy zaciął i zaczął holować. Po długim, pełnym emocji holu wyjęliśmy jednego suma, wszystkie haki były w okolicach pyska! Zaczęliśmy rozplątywać zestawy i zastanawiać się, który z nas go złowił? Okazało się, że sum zerwał się jakiemuś wędkarzowi i miał w pysku hak z przyponem i otwartą agrafką, która pozbierała nasze zestawy...

A mojego największego złowiłem w październiku 2000 r. Cały dzień pracowałem na działce i kiedy wieczorem wróciłem i miałem zamiar odpocząć zadzwonił kolega z elektryzującą wieścią: - Przyjeżdżaj, sum się „chlapie”. Mimo zmęczenia, wziąłem sprzęt, karasie i pojechałem nad wodę. Przygotowałem i umieściłem w łowisku zestawy. Na jednej wędce sygnalizator cały czas się odzywał; widać karaś w jakiś sposób wyczuł niebezpieczeństwo i usiłował odpłynąć, a na drugiej wędce był spokój. Po godzinie, około 21, na zestawie z „ruchliwym” karasiem miałem wyraźne branie. Po kilkunastu sekundach mocno zaciąłem, krzycząc: - Jest! - do kolegi, który stał trochę dalej. Za chwilę jednak na wędce poczułem luz i powiedziałem głośno: - O, cholera, zszedł! Jednak sum był na haku! Po zacięciu popłynął prosto na mnie i odbił dopiero tuż przy brzegu. Zaczęła się wielominutowa walka. Sum, albo przymurowywał do dna tak, że z najwyższym trudem udawało mi się go oderwać, albo usiłował odpłynąć jak najdalej, a ja starałem się hamować jego zapędy i kierować w swoją stronę. Sum słabł coraz bardziej i po 40 minutach uporczywych zmagań z rybą wyholowałem ją na brzeg. Końcówka żyłki była postrzępiona, ale na szczęście wytrzymała. Po zmierzeniu i zważeniu okazało się, że sum miał 220 cm długości i 70 kg wagi.

Na sumy wybieram się z wędką teleskopową o ciężarze wyrzutu 100 g. Używam dużych kołowrotków, które mieszczą, co najmniej 250 m żyłki 0,50. Stosuję 70-ciocentymetrowe przypony z odpowiednio cieńszej plecionki, ale o dużej wytrzymałości i pojedyncze haki nr 7,0.

Moim zdaniem najlepszym okresem połowu sumów jest początek lipca, a najczęstsze brania między pierwszym, a dziesiątym lipca. Bardzo dobry jest również październik. Idealna pora i pogoda przy połowie sumów, to wieczór, wiatr i raczej chłodniejsze dni."

Nie oznacza to jednak, że zawsze i od razu (nawet po przeczytaniu niniejszego artykułu) można suma złowić. Niejeden z wędkarzy przekonał się, że łowiąc najwłaściwszym sprzętem, na najlepszą przynętę, przy najlepszej pogodzie, w najlepszym, sumowym miejscu - można wrócić do domu o kiju.

Hilary Jałoszyński

W naszym portalu o sumie i metodach połowu pisano wielokrotnie. Poniżej odsyłacze do dotychczasowych materiałów:

1. Sezon na suma (Jacka Jóźwiaka),
2. Sum europejski - Silurus glanis (Janusza Krótkiego),
3. Hiljot i sum Sabaniejewa (Hilarego Jałoszyńskiego),
4. Z naszego forum o kwoku i turkuciu podjadku,
5. oraz obszerny wątek o turkuciu podjadku także z naszego forum.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Prosze zaloguj się i dodaj komentarz.

Komentarze
Dodane przez Hubertus w dniu - 2007-03-20 09:28:09
Nie wiem czy to tylo u mnie ale, niestety nie wyswietlaja mi sie zdjecia :roll
Zwabić suma
Dodane przez stefan w dniu - 2007-03-20 09:40:54
Mi też nie... :?
Zwabić suma
Dodane przez stynka w dniu - 2007-03-20 10:00:35
Treść super, ale co ze zdjęciami?
Zwabić suma
Dodane przez TJ w dniu - 2007-03-20 10:51:02
Poprawiłem, katalog się zbiesił... Powinno być OK!
Zwabić suma
Dodane przez mottle w dniu - 2007-03-20 11:05:25
Jest ok
Zwabić suma
Dodane przez Kuba w dniu - 2007-03-20 12:34:34
Ja mam mizerne doswiadczenie - tylko 3 sumy, z czego najwiekszy 170cm. Moge tylko dorzucic moje przemyslenia znad Ebro: 
- Na lodzi mamy wieksze szanse niz z brzegu. 
- We dwóch latwiej niz w pojedynke, zwlaszcza kiedy trzeba plywac za sumem. 
- Nie lowilismy na przynety naturalne, tylko na trolling/jigging. Sumy za dnia staly przy dnie 8-12m, ale zagryzaly. 
- Bardzo agresywne, gleboko nurkujace modele woblerów. Gumy najwieksze, żolte. 
- Zestawy tak mocne jak najslabsze ogniwo - w moim przypadku przypon Dragona :upset Przypon jest konieczny, sum tnie plecione az milo. 
- Mimo ze za dnia, sum trzyma sie przy drobnicy i tam go znajdziemy. Pytanie czy wezmie... 
- Przylowem bywal gruby sandacz - smiesznie to wyglada na sumowym wedzisku :grin  
- Kiedy sum przymuruje do dna, trzeba podplynac do niego jak najblizej i pompowac, ale pod ostrym katem, nie pod prostym, bo zbalansuje lbem. 
 
Najwiekszy wyjety to 225cm/80kg, pazdziernik 2005. W pojedynke nie dalibysmy rady. A tak to Gumo ciagnal, a ja plynalem za nim. Nie umiem podac ile to czasu trwalo, ale nie wiecej niz pól godziny. 
Bylem wiosna 2006, ale tylko sandacz, sum sie tarl.
Zwabić suma
Dodane przez Roch w dniu - 2007-03-20 17:03:20
Aleś mi smaka narobił, Hiljot! Dzięki Ci za ten artykuł, zwłaszcza, że potwierdziłeś jeden z moich "wymysłów - domysłów". :)
Zwabić suma
Dodane przez MarcinS44 w dniu - 2007-03-20 17:11:17
Hilary! dzięki za świetny, obrazowy artykuł :).  
Rysunki zamieszczone przez Ciebie dotyczące lowienia "na dotyk" rozjaśniły mi metodę jaką zauważyłem u ukraińskich dzieci rok temu. Podobnie jak na rysunku, przerzucały one linkę przez gałązkę wierzby(pod którą ja bezskutecznie usiłowałem posłac zestaw...)z żywczykiem uklei na końcu zestawu. Przy mnie wyciągnęły 80-taka i parę ogonów :). Na zwykłą bambusówkę...heh, wypróbuję tą metodę w bobrowiskach, w nadchodzącym sezonie sumowym:), tak dla odmiany, od mega-ciężkich zestawów. 
W maju odwiedzę zabagnione brzegi Bugu w mojej okolicy...może sum będzie się tarł ponownie w znanych mi miejscach...teraz nie odpuszczę i postaram się udokumentowac tarło:)[oczywiście tak by nie zdradzic miejsca...]szanse mam duże, zobaczymy co z tego będzie, tarło gigantów widziałem juz 4-krotnie :) 
 
Pozdrawiam Serdecznie! 
Marcin Salnikow.
Zwabić suma
Dodane przez marcelinho w dniu - 2007-03-20 20:57:43
MarcinS44 - trzymam graby, aby sie udało podejrzec te zwierzęta i oczywiscie coś o tym napisac.
Zwabić suma
Dodane przez novis w dniu - 2007-03-20 21:04:52
Świetny artykuł Hiljocie,aż człowieka nosi za tą piękną rybą. Dzięki za wspaniałą garść wiedzy. :grin
Zwabić suma
Dodane przez Stynka w dniu - 2007-03-20 23:53:33
Nie wiem, czy turkucia złapię, ale pasikonika poszukam. Nawet rybki na słonku potrzymam. Aleś mi smaku narobił! A tu do wakacji jeszcze tyle dni!
Zwabić suma
Dodane przez MarcinS44 w dniu - 2007-03-21 12:58:06
Marcelinho, napisac zawsze mogę...ale wolał bym słowo poprzec fotkami ;). Bo biorąc pod uwagę nastawienie niektórych osób, byłbym posądzony o pisanie bajek :) . Z resztą, kto widział tarlo sumów ten wie o czym piszę ;) . Najbardziej spektakularne "przedstawienie" miało miejsce 4 lata temu, kiedy sumy wycieraly się w środku dnia na ukraińskim brzegu. Pojawiły się od razu tłumy gapiów etc. Na szczęście związek dopilnował tarła wraz z policją i ryby szczęśliwie spłynęły w swe dołki :) . Od tamtej pory (kiedy pierwszy raz widziałem kilkudziesięcio-kilogramową rybę) to najważniejsza rybcia w moim zestawieniu :). Żałuję że nie miałem wtedy porządnego aparatu (...porządnego dalej nie mam :p ) , z pewnością udało by się uchwycic "cielsko" suma, co chwilę przewalał się a to łeb, a to grzbiecik...widok zapierający dech! :)
Dołożę wszelkich starań, żeby to udokumentowac, o ile tarło będzie w terminie i w sprzyjającym miejscu :) 
 
Pozdrawiam.
Zwabić suma
Dodane przez Bulba w dniu - 2007-03-24 14:38:19
Dwa lata temu słuchałem opowieści mojego przyjacie, który łowi sumy w Sekwanie pod Paryżem, gdyż mieszka we Francji ponad ćwierć wieku. Nie budziła mojego zdziwienia jego opowieść, że łowi je metodą gruntową na filety z piersi kurczaka, ale kiedy opowiedział mi, że wiele sumów złowił na...spore kostki twardego żółtego sera, to powiedziałem, że postawię mu pięć piw, tylko niech przestanie opowiadać bajki. Piwa wypił i dalej mnie wkurzał. Toteż w roku ubiegłym pojechałem do Paryża na...ryby.I jakież było moje zdumienie gdy ja wyholowałem po dość agresywnym braniu piękną brzanę na ser właśnie, a on... metrowego suma trzydzieści metrów od mojego stanowiska i wiem na milion procent, że na ser właśnie, bo nie mieliśmy innej przynęty. Tego popołudnia miał jeszcze dwa brania suma na ser, ale wróciły do wody. Było to w środku lipca. Miesiąc później przysłał mi zdjęcie suma 1,65 m złowionego oczywiscie na ser. Można, drogi Hiljocie, żartować, że to francuska specyfika, bo u nich jest kilkaset gatunków sera i jest z czego wybierać. Ja mam taką teorię, że oryginalny, porządny, francuski ser to pachnie (czytaj śmierdzi), a nie jak te wszystkie nasze czymś z lekka zalatują, ale czym? Ot, co kraj, to... kazdy sum wygląda inaczej.
Zwabić suma
Dodane przez Hiljot w dniu - 2007-03-24 15:22:08
Bulbo miły! Wydaje mi się, że w tym wypadku atraktantem był sam smród sera. Pamiętam, jak raz w pracy, kto wszedł do naszego pokoju, ze mną włacznie narzekał, że coś cuchnie. Szukaliśmy zdechłej myszy, ale napróżno. Dopiero w porze drugiego śniadania, jak jeden z kolegów otworzył szufladę biurka, buchnęło takim smrodem z jego paczki z kanapkami, że wszyscy złąpali się za nosy. Okazało się, że to nasz koleś przyniósł kanapki ze zgliwiałym serem, śmierdzącym przepoconymi skarpetami. Jestem odporny, ale i ja jadłem swoje śniadanie w sąsiednim pokoju.A on to żarł i śmiał się z nas, kiedy wynosiliśmy się, klnąc, z pokoju.
Zwabić suma
Dodane przez Bulba w dniu - 2007-03-24 17:49:00
No tak, ja uwielbiam te wszystkie "śmierdziuchy", ale ja brzany, a kolega owe sumy złowił na prawdziwego ementalera, który wcale nie capił zbytnio, podobno łowienie w Sekwanie, a także w Marnie, sumów na ser żółty nie jest niczym nadzwyczajnym! Ja jak to zobaczyłem, to byłem w szoku!Może jednak to naprawde specyfika francuskich wód? a może sumów? He, he, albo ocieplania sie klimatu???? :grin
Zwabić suma
Dodane przez iksmodar w dniu - 2009-07-22 00:29:19
Serdeczne dzięki za wyczerpującą publikację. 
Zainteresował mnie ten temat słuchając opowieści znajomego.Jestem nowym na tym portalu chociaż nie młodym już wiekiem i stażem w PZW (40 lat) to jeszcze suma nie złowiłem.Wędkuję w Wiśle rejon Tczew do ujścia oraz jeziora Kaszub.Pozdrawiam iksmodar.
Zwabić suma
Dodane przez bodzios51 w dniu - 2012-01-26 17:50:54
Witam Wszystkich serdecznie.Od 2005r uprawiam tylko i wylacznie trolling.Moja specjalnosc to szczupak.Kto pyta nie bladzi,wiec prosze Kolegow doswiadczonych w polowie suma z trollingu w naszych Polskich wodach o podzielenie sie wiedza w tym temacie.Musze dodac,ze polowy zagraniczne mnie nie interesuja.Jezeli ktos mnie potraktuje powaznie,to zgory dziekuje.Pozdrawiam. :?
Zwabić suma
Dodane przez tomfunk w dniu - 2012-01-27 09:58:59
Bodzios51 tutaj, pod artykułem raczej nikt Ci nie odpowie, bo Twoje pytanie zginie w natłoku i niewielu użytkowników go zauważy. Załóż wątek na forum ogólnym, zadaj konkretne pytania i może wyniknie z tego ciekawa dyskusja. Pozdrawiam.
Zwabić suma
Dodane przez bartsiedlce w dniu - 2012-01-28 19:50:11
Napisz priva do Daniela, on regularnie łowi sumy na Wiśle, z tego, co wiem właśnie trolując, nick - hlehle
Zwabić suma
Dodane przez artur w dniu - 2012-01-28 22:07:31
http://www.forumsumowe.pl/news.php też możesz się zapytać. Jest dość specyficzne forum, dość ostro traktujące zapisy swojego regulaminu i zwyczaje co do metodyki wpisów i zapisów na forum, ale ludzie bardzo przyjaźni. Na pewno Tobie pomogą.

Powered by AkoComment 2.0!

 
 
 
Up Up
W portalu stosujemy pliki cookies w celach statystycznych. Korzystanie z witryny ze standardowymi ustawieniami przegladarki oznacza, że będa one umieszczane w Twoim urzadzeniu końcowym.
Kontynuacja przegladania portalu bez zmiany ustawień oznacza akceptację użycia plików cookies. Więcej w "Regulaminie korzystania z WCWI".