Od zespołu redakcyjnego
Witamy w WCWI! Harmonijny układ strony, intuicyjna nawigacja, nowa filozofia... Ponad 40 tysięcy unikalnych odwiedzin miesięcznie, ponad 5 tysięcy zarejestrowanych użytkowników, co najmniej drugie tyle czytelników. Czekamy na komentarze, artykuły, zdjęcia - wszystko co pomaga napędzać Wasz portal. Jeśli chcesz mieć wpływ na WCWI - wystarczy się włączyć do naszej społeczności.
     * Istniejemy od 26 lipca 2001 r. * To już 4379 edycja WCWI! *
Advertisement
 
Interaktywnie na WCWI
Start
Trybuna Ludu
System Forów
Galeria fotograficzna
Linkownia
Tablica ogłoszeń
Przewodnik po portalu (FAQ)
Katalog główny artykułów
Start
Formy dziennikarskie i literackie
Wędkarz i ekosystem
O rybach dla wędkarzy
Metoda spinningowa
Metody gruntowe
Wędkarskie obsesje
Sztuczna muszka
Politechnika wędkarska
Wielki Informator WCWI
Turystyka wędkarska
Wędkarskie Kroniki
Start arrow Wielki Informator WCWI arrow Jeziora i zalewy arrow Zalew Sulejowski
   
 
Zalew Sulejowski Drukuj E-mail
Wielki Informator WCWI
Jeziora i zbiorniki zaporowe
Napisał(-a) Jacek Jóźwiak *jaj*   
dnia 07.02.2005

Z "Przewodnika dla wędkarzy": Czas na kolejne jezioro zaporowe słynące z dużych sandaczy. Jezioro Sulejowskie powstało dzięki spiętrzeniu wód Pilicy w Smardzewicach, 18 km od Sulejowa. Ma więc właśnie taką długość – 18 km przy szerokości około 2 km.

Choć występuje tu każda ryba, jezioro zasłynęło jako najlepsze łowisko sandaczowe w centralnej Polsce, może nie jest tak bogate jak zalewy na północy kraju, ale pozwala łowić naprawdę ogromne ryby tego gatunku i wciąż w satysfakcjonującej ilości. I jest tak po dziś dzień, choć wielu wędkarzy twierdzi, że zalew wyrybiono do dna. Sandacze są tu rozproszone – i choć słynne są wśród łódzkich, piotrkowskich i tomaszowskich wędkarzy okolice Tresty, Zarzęcina, Sulejowa i Mokrego, to także i tam trzeba się nieźle napływać, by zlokalizować stada mętnookich drapieżników. Zalew Sulejowski, choć płytki, jest też najlepszym miejscem do nauki posługiwania się echosondą.

Przewodnik dla wędkarzyOdnalezienie sandaczy nawet na tak wąskiej kiszce bywa bardzo czasochłonne i niekiedy przekracza możliwości wędkarza przyjeżdżającego nad jezioro sporadycznie czy spędzającego nad nim kilka dni. Nie zniechęcam do poszukiwań, ale przestrzegam wszystkich, którzy liczą na łatwe i szybkie efekty: sulejowski sandacz bywa trudnym przeciwnikiem, a echosonda w pierwszej fazie „znajomości” jest raczej gadżetem, który bardziej utrudnia łowienie ryb, niż je ułatwia.

Zalew Sulejowski to genialne miejsce do nauki rozumnego posługiwania się sonarem. Dno charakteryzuje się mnóstwem rozmaitych wgłębień, wypłyceń, zatopionych sadów, fundamentów. Są obszary muliste i twardopiaszczyste, a nawet żwirowe. Jest wreszcie kręte koryto Pilicy – wystarczy kilkakrotnie przepłynąć w poprzek, by zobaczyć je wyraźnie jak na mapie sprzed zalania.

Poszukując sandaczy na Sulejowskim trzeba brać pod uwagę całe jezioro. Sandacz jest drapieżnikiem bardzo dbającym o własny „komfort psychiczny”. Większą część dnia spędza w miejscach, które uznał za bezpieczne; tylko głód potrafi wygonić go z ukrycia. W świetle słońca niezbyt dobrze się czuje w otwartej toni. Jeżeli rozpoczyna żerowanie za dnia, to z reguły penetruje strefę bezpośrednio przylegającą do swej ostoi. Jeszcze późnym popołudniem ogranicza się do najbliższych okolic, dopiero po zapadnięciu zmroku szuka bardziej oddalonych zgromadzeń drobnicy.

W płytkich jeziorach, w których sandacze występują licznie, lecz w rozproszeniu, penetrowanie wszystkich głębin może bardzo szybko przynieść niezły efekt, a znalezienie plosa z gmatwaniną podwodnych przeszkód – gałęzi, karczy, pniaków, głazów czy zatopionej murowanej piwnicy – bywa gwarancją sukcesu.

Każda głębia w pobliżu obfitującej w drobnicę płycizny może być ostoją sandaczy. W miejscach, które wypłycają się jednostajnie, bez wyraźnych uskoków, za dnia sandacze przebywają z reguły niezbyt daleko od granicy wyznaczonej przez ostatnie rośliny wodne. To strefa, gdzie wyraźnie widać skutki prądów i falowania powierzchni – dno jest twarde, oczyszczane z mułu, a takie sandacze lubią najbardziej.

Wędkarze na tyle oswojeni z echosondą, by nie spodziewać się po niej cudów, wiedzą, jak istotne bywają dane, których urządzenie nie uwzględnia. Każda informacja uzyskana od miejscowych wędkarzy, od gospodarzy, nawet w sklepie spożywczym może się okazać bezcenna. W przeciwieństwie do mieszkańców wsi w pobliżu wielu akwenów okoliczna ludność widzi związek turystów przybywających nad zalew z poziomem własnego życia i raczej chętnie udziela informacji o wodzie.

Sulejow

Nad „byłą Pilicą” warto pytać o dawne wyrobiska piasku i żwiru, o to, gdzie znajdowały się rzeczne zakręty, którędy przebiegały brody. Wiedza to bezcenna – piaszczyste łęgi nad rzeką gwarantują, że dno będzie twarde; informacja o torfiastych łąkach może z miejsca wykluczyć poszukiwania – dno z pewnością będzie miękkie, a takiego sandacze nie lubią.

Staram się także znaleźć – najpierw metodami szpiegowskimi, czyli wypytując mieszkańców okolic – stare mosty, kładki, umocnienia brzegowe, zatopione zręby leśne (warto pamiętać, że dolina Pilicy przed zalaniem należała do najbardziej zalesionych odcinków środkowej Polski). Dopiero po tych wstępnych ustaleniach bobruję po akwenie z echosondą. Takie miejsca, także z brukowanymi drogami, znajdowały się kiedyś między Zarzęcinem a Goleszami. Dzisiaj najlepiej wiedzą o tym sandacze. Dla łowcy jeziorowych sandaczy wszystko może mieć znaczenie, nawet informacja, że u ujścia Luciąży było sporo kamiennych umocnień i faszynowych materacy...

W zalewie jest także dużo ryb spokojnego żeru – głównie krąpi, płoci i leszczy, ale okręg piotrkowski PZW, w którego władaniu znajduje się ta woda, zarybiał ją także karpiem i amurem. Zalane oczka wodne i starorzecza przypilickie zapewniły bogactwo karasi. Dla spinningistów bez łodzi i bez sonaru pocieszeniem może być całkiem liczna populacja szczupaków i naprawdę dużo okonia, choć niestety niezbyt okazałego.

Zalew Sulejowski podlega Zarządowi Okręgu PZW w Piotrkowie Trybunalskim.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Prosze zaloguj się i dodaj komentarz.

Komentarze
Zalew Sulejowski
Dodane przez gerard* w dniu - 2006-02-27 13:18:09
lowilem w zalewie z lodzi..i z brzegu..wszyscy zgodnie mowia ze sandaly zostaly wybite prawie do nogi..jedyny sens to lowienie z lodzi.moze 3 kg..moze 5 sie trafi, ale to teraz juz zadkosc, to raczej fart. bialoryb za to z brzegu na starej wsi..jak ktos lubi leszcze i plocie to tam se polowi 
pozdrawiam 
aha.PZW Piotrków to same pierdzistolki!!!
Zalew Sulejowski
Dodane przez #Arek# w dniu - 2007-07-04 23:51:29
Łowiłem w zalewie przez dwa dni z łódki a kumpel z brzegu... I efekty.. - kompletne zero. Nie wiem, może poprostu trafiliśmy na dni bez brania... ale naprawdę nie umiemtego wytłumaczyć. I nie tylko my nie połowiliśmy. Wszyscy wędkarze obok poszli spać :roll
Zalew Sulejowski
Dodane przez axel w dniu - 2007-12-30 01:10:16
Z uwagi na to, że moja wiedza na temat rybostanu tego zbiornika wykracza nieco ponad wędkarską pozwolę sobie na kilka uwag. Ichtiofauna każdego zbiornika zaporowego wykazuje silną sukcesję. Po latach "eldorado" szczupakowego, przeminął też dla zbiornika okres wyżówki sandaczowej. Gatunek ten znany jest zresztą wśród ichtiologów z "wypadania pokoleń". Na Sulejowie przyspieszyła to również antropopresja, ale sprzyjały też czynniki naturalne. Najważniejsze z nich to 2-3 letni okres wysokiej przezroczystości po powodziowych spływach, poprzedzony latami dużych wahań poziomu wody. Problem pogłęgia niezwykle silna konkurencja pokarmowa w fazie narybku ze strony niczym nie ograniczonej populacji płoci. Biomasa tej ostatniej przekracza w zbiorniku 50% i wywołana jest gradacją racicznicy. Jako monofag pozostaje prawie poza zasięgiem wędkarskich mas (przekracza już nieżadko 1kg), a inny odłów bez strat w pogłowiu pozostałych ryb jest praktycznie niemożliwy. Sandacz w fazie narybkowej musi przejść przez okres konsumpcji większych form zooplanktonu - a tych bardzo często brak za sprawą narybku karpiowatych.Głód przy pozornie pełnym stole. Dorybianie nie zastąpi efektów tarła naturalnego. Problem pogłębia jeszcze intensywne czyszczenie akwenu z narybku sandacza przez bardzo tu licznego bolenia (VI-VII do 80% w pokarmie). Sandacza jesiennego powyżej 15 cm trudno w większej ilości kupić, jest kosztowny i wrażliwy na długotrwały transport. Jest jednak sandacz nadal znaczącym elementem połowów wędkarskich na tym łowisku. Najwiekszym drapieżnikiem jest tu obecnie sum (wprowadzany stopniowo od 1993r i już od lat efektywnie trący się). Te bardzo wyrośnięte mogą być w tym akwenie nadmiernymi "regulatorami" więc zasada C&R nie jest tu zdecydowanie wymagana.  
Zaiteresowanych bardziej szczegółowymi problemami rybnymi tego akwenu i innych wód Okręgu Piotrkowskiego (i nie tylko )proszę o pytaniaW miarę wolnego czasu i posiadanej wiedzy-chętnie odpowiem.
Zalew Sulejowski
Dodane przez radek32 w dniu - 2008-09-02 00:47:55
Witam 
Mieszkam w Tomaszowie Mazowieckim, i nad zalewem jestem co weekend na rybkach, przeważnie łowię na gruntówkę, leszcz karp, ostatnimi laty tego pierwszego naprawdę namnożyło sie od groma, z resztą karpia też jest nie mało i naprawdę można trafić dwucyfrowego okaza, bolki ganiają drobnicę metr od brzegu, czasami to sie śmiejemy ze jeszcze trochę i zaczną wyskakiwać z zalewu do nocnego na browar i wracać :) ale ciężko je złapać, choć niektórym sie udaje, płoci już dawno tutaj nie złapałem, ale spokojnie wiem ze jest, okoń również, szczupły też, nikt nie wspomniał o węgorzu, który również tutaj występuje i to całkiem ładny, no i sum.... chodzą wśród wędkarzy legendy o naprawdę wielkich sztukach, wiec ogólnie ryba tutaj jest prawie każda, no na razie jest.... piszę na razie, bo zalew zaczyna być bardzo zaniedbywany, w okresie letnim , woda tak kwitnie , ze normalnie na powierzchni robi sie gęsta szczawiówka i nikt nic z tym nie robi, woda śmierdzi, pojawiają sie śnięte małe ryby, co raz więcej bakterii i coraz częściej sie pojawiają i taki stan rzeczy mnie jako długoletniego już wędkarza przeraża, bo jak tak dalej pójdzie to nasze dzieci będą jeździć nad zalew tylko po to, aby podziwiać tamę, bo na kąpieliskach w większości okresu w tym sezonie wisiała czerwona flaga. Wędkarzy zawsze w sezonie letnim jest tu od metra :)) większość łowi leszcza , ogólnie rybę denną, od strony Smardzewic jest spore betonowe molo, gdzie można spotkać spinningistów. 
Moim zdaniem zbiornik jest zaniedbany i źle zagospodarowany, rekreacja sie licho rozwija, a to z powodu letniego nadmiernego rozwoju glonów. 
Sporo ostatnich lat spędziłem za granicą (około 8 lat) wróciłem 1,5 roku temu do Tomaszowa, opłaciłem kartę wędkarską i wybrałem sie nad zalew, powiem Wam, że od tego czasu, kiedy jeździłem nad Zalew Sulejowski jako gówniarz, do teraz nic sie nie zmieniło, a powiem więcej, raczej się pogorszyło. Poza sezonem letnim, woda jest ok, dla wędkarza pasuje. 
Mam nadzieję, że coś w końcu sie zmieni, na naszej tomaszowskiej stronie wyczytałem, że rada miasta coś zaczęła w tej sprawie obradować (no obudzili sie w końcu) chciałbym w przyszłym roku zauważyć w reszcie jakieś zmiany na lepsze. 
 
Odnosząc się do tego co napisał Arek, to najprawdopodobniej trafiliście na dzień bez brań, ja jako miejscowy wędkarz czasami jeżdżę kilka dni pod rząd i nie mam brań, z resztą nikt nie ma, a zdarzają sie dni, kiedy nie nadążam podcinać na dwie wędki.... ot rybi kaprys, może pogoda? ciśnienie? wiatr ze wschodu ryba zdycha z głodu? któż to wie hehehe, takie są uroki wędkowania. 
 
Pozdrawiam wszystkich serdecznie 
 
Radek
Zalew Sulejowski
Dodane przez pilica w dniu - 2010-05-01 20:25:44
Na Sulejów nie jeżdzę już od kilku lat, powodem mojej nieobecności było wydarzenie z 2002 roku. Podczas kontroli strażników, których nie interesowało co mieliśmy w siatkach, na ile wędek łowiliśmy, czy na naszym stanowisku był porządek czy nie, panowie ci interesowali się tym,że zaparkowaliśmy nasze samochody w lesie (100 m od naszych stanowisk).Nie było tłumaczenia wjazd do lasu wiąże się z mandatem i to dość wysokim(200 zł). Nie wszyscy wędkarze dysponują łodziami, większość niestety łowi z brzegu i musi do tej wody dojechać, choćby z tego powodu, że 75% brzegu zalewu sulejowskiego to lasy. Ogólnie zalew sulejowski nie jest przyjazny dla wędkarzy, wędkarz jest tutaj intruzem, nie ma tutaj parkingów dla pojazdów, nie mamy gdzie pozostawić naszych pojazdów. Okręg piotrkowski PZW nic w tym temacie nie robi, czemu trudno powiedzieć (może lepiej nie mieć kłopotów).Przestrzegam kolegów przed takimi sytuacjami, zalew kontroluje straż rybacka, straż leśna (samochodami i konna) i policja z wody na motorówkach. Tak, że wyprawa nad zalew może okazać dość kosztowna. Wodom cześć(także zalewowi sulejowskiemu). Z tego co wiem do tej pory w tej sprawie nic się nie zmieniło, wędkarze dalej mandatami zasilają skarb państwa.
Zalew Sulejowski
Dodane przez axel w dniu - 2010-05-02 01:39:58
Czy mógłbyś Krzysztofie powiedzieć co takiego mógłby niby ten Okręg Piotrkowski zrobić w kwestii dojazdów czy parkingów nad z.Sulejowskim? Lasy Państwowe będące administratorem gruntów niemal wokół 2/3 brzegów zbiornika nie chcą nawet słyszeć o drogach dojazdowych czy parkingach. Nie zbywają też żadnych gruntów na ten cel. Samochód można pozostawić w kilku wioskach wokół zbiornika, w stanicy w Barkowicach i na kilku ogólnodostępnych drogach. Cena gruntów prywatnych nad zalewem jest taka, że wykupienie terenu pod parking zwielokrotniłoby opłaty za wędkowanie na wiele, wiele lat, a lokalizacji samego parkingu byłaby praktycznie niemożliwa do wykonania (strefa bezpośredniej ochrony zbiornika to min 200m od brzegu!!!). W obecnym systemie gospodarczym to jedyna droga. Mamy rok 2010 a nie 1975. Na jakość wody w zbiorniku wpływają m.in. strefy spływów w formie rozjeżdżonych brzegów, zniszczonej roślinności nadbrzeżnej, a nawet sama obecność wędkarzy i turystów generuje niezły ładunek zanieczyszczeń, jeśli jest to poza "uzbrojonym" terenem.Sulejów to zbiornik wody pitnej (dla Łodzi już praktycznie nie) dla Tomaszowa. Wędkarze są tu tylko REZYDENTAMI a nie gospodarzami i nie zapominaj o tym. Nie dla wędkarzy powstał ten zbiornik, ale jako rezerwa wody pitnej i takim póki co pozostaje. Państwowa Straż Rybacka nad zalewem Sulejowskim to ta sama łódzka PSR jaką masz nad swoimi wodami w Skierniewicach, a że tam nie ma lasów nad np. Tatarem to i z taką represją z ich strony nie spotkałeś się w swoich stronach. Straży etatowej PZW (SOW)i SSR zapewne Wasze pojazdy specjalnie nie interesowały. A jeśli mówisz o mandatach to musiała być to PSR lub Policja.A służb kontrolnych nad zalewem jest faktycznie sporo i zapewne dobrze. Warto o tym pamiętać przyjeżdzając nad sulejowski zbiornik. 
Może warto zapytać wcześniej "co robi Okręg Piotrkowski" w kwestiach dojazdu do zbiornika i dlaczego brak widocznych efektów ewentualnych takowych działań zanim przylepisz komuś "łatkę", że nic nie robi? :sigh

Powered by AkoComment 2.0!

 
 
 
Up Up
W portalu stosujemy pliki cookies w celach statystycznych. Korzystanie z witryny ze standardowymi ustawieniami przegladarki oznacza, że będa one umieszczane w Twoim urzadzeniu końcowym.
Kontynuacja przegladania portalu bez zmiany ustawień oznacza akceptację użycia plików cookies. Więcej w "Regulaminie korzystania z WCWI".