Od zespołu redakcyjnego
Witamy w WCWI! Nasi Czytelnicy mają dostęp do ogromnych zasobów artykułów, zdjęć, porad i ankiet. Użytkownicy mogą włączyć w bogate życie Wędkarskiego Centrum Wymiany Informacji. Stworzono w portalu wiele możliwości interaktywnej komunikacji, komentarzy czy wyrażania własnych opinii. Wystarczy tylko chcieć!
     * Istniejemy od 26 lipca 2001 r. * To już 4471 edycja WCWI! *
Advertisement
 
Interaktywnie na WCWI
Start
Trybuna Ludu
System Forów
Galeria fotograficzna
Linkownia
Tablica ogłoszeń
Przewodnik po portalu (FAQ)
Katalog główny artykułów
Start
Formy dziennikarskie i literackie
Wędkarz i ekosystem
O rybach dla wędkarzy
Metoda spinningowa
Metody gruntowe
Wędkarskie obsesje
Sztuczna muszka
Politechnika wędkarska
Wielki Informator WCWI
Turystyka wędkarska
Wędkarskie Kroniki
Start arrow Metoda spinningowa arrow Spinning * techniki łowienia arrow Jesienne okonie na jeziorach
   
 
Jesienne okonie na jeziorach Drukuj E-mail
Metoda spinningowa
Spinning * techniki łowienia
Nadesłał(-a) Robert Popiołek *TJ*   
dnia 08.02.2005

Cóż, mój komentarz jak najbardziej potwierdzi zastosowanie metody opisanej przez Kolkę (zamieścić link - argrabi), choć na początku świerzbi mnie, żeby odnieść się do prologu o niemożliwości złowienia więcej niż parki "pasiastych" o wymiarach nieco ponad "lekkopółśmiesznych", czyli niech będzie te 20cm.

I być może narażę się tu "mistrzom" fachu, łowiącym minimalnie 30 cm, ale dla mnie okoń to tylko jako taki trening, bo nie biorę ich w żadnym razie do torby (choć wiem, co tracę kulinarnie). Po prostu irytuje mnie skrobanie nawet nie wiem jakim ruskim patentem tarkowym. Zresztą jak mam na nie ochotę, to kupuje skrobane w sklepie.

Ale wracając łowiłem ich więcej niż "parkę", a nawet niezłe fulle na zwykły spinning, no wiadomo tylko, że gumkowy lub 0, 00 obrotówkowy. Faktem jest, że te najbardziej pożądane, jak żadne inne cholery jakoś ciężko namówić do brania. Trafne spostrzeżenie autora, że nie da się tego załatwić w jeden dzień. Ja, że oporny jestem, wyniki miałem dopiero po dobrym miesiącu i to ciągłego wędkowania na jednym akwenie (bez echosondy). Za to na jeziorach, o których trochę wiem metodę mam jedną i też wymaga to co najmniej dwóch wieczorów. Otóż z uporem maniaka i na ile wystarczy mi pary w barach pływam za ... drobnicą. Nic odkrywczego, bo wszyscy o tym wiedzą, że gdzie ukleja, stynka, od dołu atakują okonie, ale... .

Dzień wcześniej na pusto (czyli bez sprzętu) wypływam łódką na wybraną wodę stojącą (wykluczam oczywiście Morze Martwe) i wypatruje marszczących powierzchnie eskapad drobnicy - im więcej ich zapamiętam, tym lepiej. Najchętniej jednak oczekuje takich miejsc, w których ławica zatrzymuje się na dłużej, albo spływa w kilka ekip z różnych miejsc. Ważne, żeby była choć z 15 min. w jednym miejscu na terenie powiedzmy 50x50m, inaczej przyjdzie nam się skichać, chyba, że na ostatniej olimpiadzie mieliśmy co najmniej brąz w jedynkach męskich lub damskich.

Na drugi wieczór najdalej na pół godziny przed obserwowanym "zlotem" ustawiam się od zawietrznej (łatwiej jest mi celować, choć to indywidualne podejście) i uzbrajam dwa spinningi, na jednym mam sprawdzoną obrotówkę, a na drugiej woblerek (obojętnie jaki, byle mały). Kiedy zaczyna się koncert i pojawia się drobnica, od dołu "wali" okoń i to różnych rozmiarów, wybieram jednak najgłośniejsze pluski i te miejsca, gdzie widzę największe, rozwarte pasze. W to miejsce, a właściwie, przewidując kierunek spływu "zwierzyny" posyłam woblerek i jeśli nie mam pobicia raz i drugi, rzucam ten zestaw do łódki i łapię za drugą z obrotówką (najchętniej używam najmniejszych Mepsów z brokatowanymi naklejkami w dowolnych kolorach). Zanim "wierzchnia ekipa" wyjedzie poza zasięg rzutu lub mnie minie zdążę machnąć dobre kilkadziesiąt razy, z czego połowa to pobicia ryby i jak pisałem wcześniej przy odrobinie obserwacji i wcześniejszej selekcji nawet ponad 30 cm. Trwa to max. 10 min., ale za to efektywnie.

Ta szybkościowa metoda nigdy mnie nie zawiodła, choć można by się spierać o t,o czy jest zgodna z kanonami spinningu. Dodatkowo powiem, że pewnie prochu nie wymyśliłem i zupełnie skutecznie, a może nawet lepiej wykorzystał by to muszkarz, ale że pojęcia o tym nie mam stosuje to w tej metodzie.

Prowadzenie przynęty jest prozaiczne, bo po upadku wykonuje energiczne 2-3 podciągnięcia, a potem skręcam żyłkę co sił do następnego rzutu, bo nie ma czasu na ceregiele. Zaznaczam przy okazji, że nigdy złowionego okonia nie miałem zapiętego za inną niż regulaminowa część ciała, z czego wnoszę, że są to normalne atawistyczne wyjścia do żarcia, no ciut mniej bystrego jak zwiewająca ukleja.

Odnośnie rodzaju przynęt, to można dowoli eksperymentować (kto wie, czy właśnie jakaś mucha pływająca nie byłaby No. 1). Jak sądzę, to nie wygląd tej przynęty jest istotny, tylko to, że coś raczyło jegomości okoniowi chlapnąć na stół i do tego ma czelność się wrednie poruszać.

Odniesienia do prologu było rozwlekłe, ale mam nadzieję, że podtrzymałem autora komentowanego artykułu na duchu, że można połowić okoni znacznie więcej niż kilka, no tylko trochę inną metodą.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. W tych miejscach, gdzie biczowałem z powodzeniem powierzchnię jeziora w trakcie ich uczty, nic lub prawie nic nie złowiłem w innym terminie, choć później okazywało się, że są "książkowymi" miejscami na okonie, normalnie udawało się wyłowić właśnie owych kilka i nic więcej.

Natomiast na wspomnienie metody żywcowej, którą raczej z lenistwa zarzuciłem na korzyść spinningu, przytoczę następujące spostrzeżenia.
Kiedyś właśnie na podobnie uzbrojony zestaw, wyposażony w mniej oryginalny, bo "kupny" spławik przelotowy, ale posiadający na końcu uklejeczkę, a najlepiej słonecznice lub małego akwariowego karaska (czyli zgodnie z uwagami autora) łowiłem szczupale i to niemałe. Osobliwie wcale to nie było na wiosnę, kiedy podobno ataki na małą rybkę są normalne u wygłodzonych szczupaków, a mocno poźną jesienią, kiedy to uważa się, że szczupak z racji "kalkulowania" energetycznego raczy zainteresować się płocią o wymiarze konsumpcyjnym. Powiem nawet, że tę konsumpcyjną to miały w poważaniu, a wyniki osiągałem jedynie na tym żywcowym drobiazgu. Być może robiły mi przyjemność lub pożałowały zziębniętego październikowym chłodem "pawiana" na łódce, ale fakty dla mnie były oczywiste. Nieraz nawet widziałem jakieś szalejące okonie w tych miejscach (przezroczystość wody w jeziorach na jesieni, złudnie napawa nas nadzieją, że może w tym kraju nie jest tak źle z ekologią), ale jak coś waliło to był to szczupak.

Cóż, już tak jest na dużych otwartych wodach - atrakcyjnych miejsc dla drapieżników jest wiele - ale tych ulubionych co kot napłakał. Nieraz podczas nurkowania widziałem w dobrej komitywie libacje "pasiastych" w towarzychu "szczupłych" jako wykidajłów, bo te brały jednoznacznie. Stosując metodę żywcową mówię naturalnie o aktywnym łowieniu, bo inną późną jesienią wykluczam, no chyba, że ktoś lubi mieć zapalonko. Aha, dla swojej pewności dodaje na końcu zestawu wolfram, bo wiem, że celem będzie szczupak.

No i tak jest z tymi blatami okoniowymi właśnie, bo choć niby szczupak nie miał prawa się pokusić na coś, co się chybocze pośrodku piaskowej patelni, to jednak wyskakiwał nieraz jak torpeda i cieszył oczy już na dnie łodzi.

Z życzeniami masy okoni na żywcówkę i inne metody, a także szczupakowymi "niespodziankami" autorowi.
TJ


Wybrane komentarze
Monk napisał:
TJ!!!! Byku jeden: zazdroszczę Tobie takich okoniowych łowisk. U mnie "trafienie" pasiaczka graniczy niemal z cudem... Mówię oczywiście o godnym wymiarze:-))). Nie twierdzę, że przy "godniejszych kwalifikacjach" wyniki mogą być lepsze, nie mniej jednak warunki do nauki mam jakby mało zadowalające...
Bardzo proszę : rozwiń temat. Może przyczynisz się tym samym do poprawy wyników mnie podobnych :-)))
Pozdrowionka Monk
TJ napisał:
Monk, naturalnie jeśli temat wydał ci się interesujący, to śmiało mogę wdać się w parę szczegółów, a nawet zademonstrować "szybkościowe" łowienie okonia na najbliższym wypadzie ;-) Oczywiście, żeby nie było, że jesteśmy towarzystwem wzajemnej adoracji, jeśli dożyję do przyszłego tygodnia, to cosik skrobnę o technice i sprzęcie tak, coby naród mógł poczytać, a i jeszcze co wnieść nowego.
Pozdrawiam. TJ

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Prosze zaloguj się i dodaj komentarz.

Komentarze

Powered by AkoComment 2.0!

 
 
 
Up Up
W portalu stosujemy pliki cookies w celach statystycznych. Korzystanie z witryny ze standardowymi ustawieniami przegladarki oznacza, że będa one umieszczane w Twoim urzadzeniu końcowym.
Kontynuacja przegladania portalu bez zmiany ustawień oznacza akceptację użycia plików cookies. Więcej w "Regulaminie korzystania z WCWI".