Od zespołu redakcyjnego
Witamy w WCWI! Nie ma takich samych portali, nie ma nawet podobnych - a jego zawartość to wspólny wysiłek poniesiony przez grupę zapaleńców i do tego przekazany wędkarskiej społeczności zupełnie gratis. Jeśli znalazłeś czego szukałeś - napisz o tym na forum lub w komentarzu.
     * Istniejemy od 26 lipca 2001 r. * To już 4420 edycja WCWI! *
Advertisement
 
Interaktywnie na WCWI
Start
Trybuna Ludu
System Forów
Galeria fotograficzna
Linkownia
Tablica ogłoszeń
Przewodnik po portalu (FAQ)
Katalog główny artykułów
Start
Formy dziennikarskie i literackie
Wędkarz i ekosystem
O rybach dla wędkarzy
Metoda spinningowa
Metody gruntowe
Wędkarskie obsesje
Sztuczna muszka
Politechnika wędkarska
Wielki Informator WCWI
Turystyka wędkarska
Wędkarskie Kroniki
Start arrow Formy dziennikarskie i literackie arrow Publicystyka arrow Łowiska komercyjne
   
 
Łowiska komercyjne Drukuj E-mail
Formy dziennikarskie i literackie
Publicystyka
Napisał(-a) Jacek Nowicki *Jacekn10*   
dnia 30.01.2011

Chciałbym poruszyć na naszych łamach pewien mały problem. Ponieważ nie pomijam żadnej okazji, aby porozmawiać z innymi wędkarzami, często słyszę jak koledzy, rozmawiając o łowiskach komercyjnych, mówią o nich z niesmakiem, a nawet z lekką pogardą. Może na początek odpowiedzmy sobie na pytanie, co to znaczy komercyjny. Według encyklopedii PWN, komercyjny to znaczy dopasowany do potrzeb gospodarki rynkowej lub jak w naszym przypadku dopasowanie działalności łowiska do potrzeb handlowych. No właśnie, co sprzedają łowiska komercyjne?

Naczelną zasadą powstania i utrzymania łowisk komercyjnych jest: zaspokojenie potrzeb wędkarzy na komfortowe wędkowanie z pewnym sukcesem złowienia ryb, a osobom towarzyszącym niełowiącym, wygodnego wypoczynku.

Upraszczając to do maksimum, to za co kiedyś nie płaciliśmy (co jest mit), bo było państwowe, czyli nasze, teraz jest prywatne i chcąc z tego korzystać musimy za to zapłacić. Prawdę mówiąc nawet za czasów komuny i realnego socjalizmu, każdy kto chciał łowić ryby musiał mieć tzw. opłaconą kartę wędkarską. A przecież drodzy koledzy wędkarze, w naszym kraju nie ma wody, która nie byłaby czyjąś własnością i w zasadzie nie ma takiej wody, nad którą możemy rozłożyć wędki, łowić ryby i nie zapłacić w jakiejś postaci za możliwość wędkowania. Dlaczego tak twierdzę? Ponieważ opłacając kartę wędkarską, kupujemy możliwość łowienia ryb. Czy możemy nie posiadając opłaconej karty wędkarskiej iść na rybki, nad Wisłę, Bug, Narew, jezioro Śniardwy, Mamry…? Czy w naszym kraju możemy łowić nad wodą bez odpowiedniego zezwolenia i wniesienia odpowiedniej opłaty. Nie, każda woda z której korzystamy jest w mniejszym lub większym stopniu odpłatna, czyli komercyjna.

Głównym sprzedawcą pozwoleń na amatorski połów ryb jest Polski Związek Wędkarski i tak chętni do łowienia muszą wnieść następujące opłaty za możliwość łowienia ryb w 2011 r. w okręgu mazowieckim.
- wpisowe - 25 zł
- składka - 62 zł
- opłata za okręgowe wody nizinne - 97 zł
- opłata za okręgowe wody górskie - 117 zł

Razem drodzy koledzy, trzeba zapłacić 311 zł za możliwość wędkowania na większości wód PZW w okręgu mazowieckim. Jeśli nie jesteś członkiem PZW, za jeden dzień wędkowania (pozwolenie okresowe jednodniowe) trzeba wnieść opłatę w wysokości 30 zł. Z prostego wyliczenia wynika ile jednostkowo zapłacimy za wędkowanie w PZW.

Przeciętny wędkarz wybiera się na rybki dwa, trzy razy miesięcznie w sezonie od kwietnia do końca września, czyli mamy 6 miesięcy x 3 wypady nad wodę = 18 razy. Licząc dalej 311 zł podzielić na 18 wypadów = 17,27 zł za przeciętny wypad na rybki. Jeśli ktoś chodzi na ryby częściej niż ta średnia, to jeden wypad wychodzi taniej i odwrotnie jeśli rzadziej niż średnia, to wychodzi drożej. Zgodnie z regulaminem PZW, nad wodą musimy zachowywać się odpowiednio do regulaminu. I tak: są limity połowów, wymiary ochronne i okresy ochronne, czyli nad wodą będącą „własnością” PZW nie możemy robić co chcemy i nie możemy z łowiska zabierać ryb jakie nam się podobają, tylko takie, na które pozwala nam regulamin.

A teraz dla porównania zastanówmy się, co mamy na łowisku, które w nazwie i zasadzie działania ma słowo komercyjne, czy specjalne. Decydujemy się na Łowisko X. Na początku wykonujemy telefon, pytamy o miejsce, warunki, opłaty itd. Przyjedziemy samochodem, na ogół jest tam parking lub wyznaczone miejsce, wychodzimy z samochodu do jakiegoś budynku lub budki, gdzie jeszcze raz dowiadujemy się o warunki. Często wisi jakiś regulamin i cennik, płacimy za wstęp, ktoś nas kieruje na wyznaczone stanowisko lub jakiś pan Kazio mówi, siadajcie gdzie chcecie i już możemy łowić. Złowione ryby możemy albo wypuścić, albo kupić, albo oddać właścicielowi, prawie każde łowisko ma swój regulamin, choć można powiedzieć że są one podobne.

Opłaty za wędkowanie na łowiskach komercyjnych zaczynają się od 10 zł za dzień, a kończą na 250 złotych za dobę, tak więc ceny są bardzo zróżnicowane. Czym więc tak naprawdę różnią się te łowiska?

LUZ I SWOBODA - łowiska komercyjne są znacznie lepiej pilnowane i strzeżone, nie zachowamy na nich anonimowości, gdyż na wielu trzeba zostawić jakiś dokument potwierdzający tożsamość. Na tych łowiskach trzeba zachować umiar w zachowaniu, bo przyjdzie właściciel i nas wyprosi. Na Wiśle, Bugu czy Narwi mamy niewielką szansę na kontrolę strażników PSR. Dla części wędkarzy (na szczęście niewielkiej) jest to największy plus, można bowiem postawić osiem wędek, łowić na co się chce i jak się chce, palić ogniska, łamać drzewa i gałęzie, pić alkohol bez umiaru i krzyczeć, hałasować, rozrabiać itd. Praktycznie nikt nas nie zmusi do tego, żebyśmy posprzątali po sobie i wywieźli śmieci, butelki, puste opakowania po przynętach itd. Powyższe zachowanie na łowisku komercyjnym nie przejdzie.

KONTAKT Z NATURĄ - łowiska komercyjne są ucywilizowane, mamy wyznaczone miejsca, ławeczki, pomosty. Część z nich jest ogrodzona, wyposażona w WC, jakiś barek, sklepik. Prawie na każdym jest wyznaczony parking. Nad Wisłą jest po prostu dziko, nie spotkamy żadnych udogodnień. Możemy znaleźć miejscówkę, gdzie przez cały nasz pobyt nie zobaczymy drugiego wędkarza. Wielu z nas takiego spokoju i ciszy poszukuje, no i co tu dużo gadać, uroku Wisły o wschodzie słońca nie da się porównać z żadnym stawem.

RYBOSTAN - na komercyjnych łowiskach jest na ogół ubogo, głównie karp i pstrąg oraz coraz częściej jesiotr, choć są również wyjątki, w których gatunków jest więcej. Tu też nie da się porównać Wisły, Zalewu Zegrzyńskiego, czy Sulejowa z łowiskiem komercyjnym. Nie te powierzchnie, a tym samym i możliwości bytowania różnych gatunków ryb. Na przykład łowisko „Oleśnikowa Dolina” niecałe pięć hektarów i Wisła 1047 km długości, to pewnie kilkaset tys. hektarów.

BEZPIECZEŃSTWO - tu komercyjne mają zdecydowaną przewagę, właściciel czy też pracownik są na łowisku praktycznie cały czas lub na tyle blisko, żeby mogli zareagować na czas na potrzeby wędkarzy. Jeśli ktoś się źle poczuje, dozna urazu lub potrzebuje jakiejś pomocy zawsze jest się do kogo zwrócić. W razie wypadku nad Wisłą, karetka albo się nie przedrze przez dziury, albo nie trafi w miejsce. Jak wyżej wspominałem luz i swoboda nie dla wszystkich oznacza to samo. Na moim łowisku jeszcze nikt nie został okradziony, a wędkarze zostający na noc czują się bezpiecznie.

KOSZTY - jeśli jesteś członkiem PZW i na ryby wybierasz się raz na miesiąc to jeden wypad na rybki może cię kosztować 40 zł, bez wydatków sprzętowo-transportowych oraz przynęt. Jeśli na rybki wybierasz się dwa razy w tygodniu to będzie ok. 5 zł. Na łowiskach komercyjnych przy częstych wizytach będzie pewnie drożej. Jeśli na ryby wybierasz się rzadko może być taniej niż w PZW. Jeśli dokładnie policzymy wszystkie koszty naszych wędkarskich wypraw, zanęty, przynęty, sprzęt, transport, napoje, wyżywienie i inne koszty związane z naszym hobby to okazuje się, że wstęp na komercyjne czy opłata za kartę, nie są największymi kosztami jakie ponosimy. W zależności od miejsc, w których łowimy i do których dojeżdżamy, te koszty stanowią 10-30% wszystkich kosztów jakie ponosimy.

SUKCES WĘDKARSKI - tu też bardzo dużo zależy od tego gdzie łowimy. Są łowiska niekomercyjne, gdzie mamy prawie pewność połowu ładnych ryb, z tym że takich miejsc niestety ubywa w zastraszającym tempie. Z drugiej, strony właściciel łowiska komercyjnego musi zadbać o to, żeby na jego łowisku było dużo ładnych ryb, żeby ludzie nie wracali o kiju, bo po prostu więcej nie wrócą na to łowisko i nie zostawią pieniędzy. Nie będzie więc za co kupić i wyhodować następnych rybek.

Moje wnioski są następujące, gdyby takie łowiska nie były potrzebne to by nie powstały, gdyby nie było dość licznej grupy wędkarzy, którzy opłacają kartę wędkarską i jednocześnie są gośćmi komercyjnych łowisk, nikt nie inwestował by w ich utrzymanie. Dla wędkarzy niezrzeszonych w PZW są to często jedyne wody, w których mogą bez egzaminu i korowodu z zakupem jednodniowych licencji mogą połowić rybki. Jeśli kiedyś wody PZW będą pełne ryb, brzegi łowisk nie będą zasłane tonami śmieci, a ludzie będą mogli nad wodą czuć się bezpiecznie to taka konkurencja przerzedzi komercję. Część na pewno zostanie, bo zawsze znajdą się koledzy wolący łowić rybki w cywilizowanych warunkach niż w dzikich, ale dzisiaj mając do wyboru wyjazd do Szwecji na szczupaki lub nad Ebro na karpie i sumy, żeby się nałowić, możemy skorzystać tu na miejscu z łowisk komercyjnych.

Jacek Nowicki *Jacekn10*

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Prosze zaloguj się i dodaj komentarz.

Komentarze
Łowiska komercyjne
Dodane przez Hiljot w dniu - 2011-01-31 08:53:44
I właśnie m.in. takich informacyjnych artykulików oczekuję/oczekujemy na naszym portalu, który w nazwie ma "wymianę informacji". A niektórzy narzekają, że nie mają o czym pisać. Tematów, ciekawych tematów jest na pęczki. Trzeba tylko patrzeć i chcieć, chcieć, chcieć... Dzięki Jacku!
Łowiska komercyjne
Dodane przez bartsiedlce w dniu - 2011-01-31 09:07:53
Dobry, obiektywny artykuł, zgadzam się w pełni z tobą Jacku. :grin
Łowiska komercyjne
Dodane przez Blanek w dniu - 2011-01-31 10:07:39
Łowiska komercyjne to łowiska komercyjne i nic tego nie zmieni. Nigdy nie zastąpią wód otwartych. Nie wydaje mi się, że chodzi tu o koszty. Ważna jest formuła. Tak jak rezerwaty dla Indian czy przytułki dla bezdomnych tak łowiska komercyjne stanowią ograniczenie możliwości wyboru. Dlatego zawsze będzie rzesza ludzi, którzy będą spoglądali na nie z pogardą. I dobrze bo dla wszystkich miejsca nie starczy... ;) 
Żeby nie było niedomówień kilka razy w roku korzystam z takich łowisk i wcale się tego nie wstydzę. Mimo to ryba złowiona w wodach otwartych zawsze będzie wywoływała większą dumę. Może z racji tego, że oprócz niej trzeba jeszcze „powalczyć z naturą”. :grin  
Zresztą mam wrażenie, że z a kilka lat wody otwarte odejdą do lamusa tak jak kiedyś opłata krajowa. :cry :(
Łowiska komercyjne
Dodane przez sacha w dniu - 2011-01-31 12:31:33
To ja,to ja :grin mówię z pogardą najczęściej określenia które używam to "burdel" bo zasada taka sama:"płacisz i masz". 
A teraz troche powazniej,Jacku piszesz kontakt z naturą i wymieniasz pomosty,ogrodzenie,jakiś sklepik :roll taką naturę to jua mam w parku Skaryszewski a jak jadę na ryby to chcę zaszyć się w jakiejś dziurze gdzie mam ZERO SZANS na złowienie karpia :roll napisałeś o kosztach;czy ja zapłacę 17,27 czy 35 to mnie nie specjalnie robi różnicę ale nie chcę siedzieć nad wanną z rybami a większość takich łowisk ma kształt prostokąta,czyż nie?Jeszcze łowiska na żwirowniach typu "Okoń" czy "Eldorado" wyglądają jak cię mogę ale wykopane dziury w ziemi :cry już niekoniecznie.Kiedyś podjechałem do Wesołej na łowisko PZW i nawet wędek z bagażnika nie wyjmowałem bo mam alergię na tłumy.Faktem jest że byłem też w Grzegorzewicach ale było mało ludzi to nawet łowiłem,karp,karp,karp,lin-no tego to zabrałem :grin dla mnie ważniejszy jest spokój i urok miejsca niż ryby więc nad wannę z rybami raczej nie zawitam.
Łowiska komercyjne
Dodane przez wiech54k w dniu - 2011-01-31 21:57:01
Temat łowisk komercyjnych to temat rozległy i sądzę, że dyskusja mogła by się przenieść na forum w postaci wątku. Tam można by opisać szerzej łowiska w różnych częściach kraju (w komentarzach jest za mało miejsca, komentujący ograniczają się z tego powodu. Przykładem tego jest artykuł Hilarego (niech nam w zdrowiu trwa przez długie lata)na temat portalu i popatrzcie, jak pięknie i konstruktywnie (mam nadzieję)rozwija się wątek. Pomyśl Jacku nad założeniem wątku bo to Ty masz do tego największe prawo. Myślę, że rozległych głosów w dyskusji nie zabraknie.
Łowiska komercyjne
Dodane przez TJ w dniu - 2011-01-31 22:48:59
Wiesiek, ale pomysł z opisem łowisk w kraju jest jak najbardziej trafiony. O ile faktycznie nie opisałbym swojej rybodajnej miejscówki na jeziorze (pomny na to co się z nią stanie w krótkim czasie). O tyle komercyjne miejsca opisywać można i trzeba. Najlepiej obiektywnie, choć to dość trudne. Mamy dział recenzje, więc można z niego korzystać. Jacek akurat jest właścicielem jednego z takich łowisk, więc to reklama, ale jeśli zachowa umiar w zachwalaniu, to czemu nie. Zresztą w korespondencji prywatnej zachęcam wielu takich właścicieli, którzy np. chcą zawieszenia reklamy (banneru) na WCWI. Opisuję im, że banner to niekoniecznie (nie lubię pstrokacizny poza tzw. minimum), ale artykuł czemu nie.. Skorzystało może ze dwóch! 
Łowiska komercyjne
Dodane przez kot_bury w dniu - 2011-01-31 23:35:36
Dwie uwagi formalne: 
1) Składka na wody górskie obejmuje wody nizinne, a więc maksymalna opłata wynosi na Mazowszu nie 301 zł (autor błędnie podał 311 zł) a 204 zł. 
2)Komercja:działalność nastawiona jedynie na osiągnięcie zysku - za słownikiem języka polskiego PWN; tak więc komercja nie jest tożsama z definicją przytoczoną przez autora, choć pochodzi również z wydawnictwa PWN. 
 
A co do reszty, to sam często chętnie korzystam z komercjii :p.
Łowiska komercyjne
Dodane przez Jacekn10 w dniu - 2011-02-01 06:36:48
Przepraszam za błąd w wyliczeniu ,od 2004 roku nie jestem płacącym członkiem PZW ,po prostu wszedłem na stronę mazowieckiego okręgu i zsumowałem cyferki które były zapisane pod hasłem składki na 2011r.Do komentarza kolegi sacha ,dla ciebie czy zapłacisz 17 czy 35 może nie mieć znaczenia :grin ,ale wciąż wielu wędkarzy uważa że że karta musi się zwrócić ,a składki są do odebrania w rybie.Na moim łowisku nie spotykam się ze zjawiskiem że kolega złowił 50 kg ryb i je zabiera ,jeśli ludzie zabierają rybki to dokładnie tyle ile potrzebują i na ile ich stać.Najczęściej widzę taką reakcję ,złowiłem 10 karpi ,4 linki,1 jesiotra a do domu zabieram karpia 1,5 kg na dowód że był na rybach a nie na babach.
Łowiska komercyjne
Dodane przez TJ w dniu - 2011-02-01 09:48:36
W kontekście tego co napisał Jacek... Ciekawe czym wytłumaczyć fakt wstrzemięźliwości w zabieraniu ryb z łowisk prywatnych, gdzie za ryby przeważnie trzeba zapłacić, od jej braku po wędkowaniu w wodach publicznych? 
Często spotkam się z twierdzeniem, że rybka z wody otwartej jest bardzo smaczna, ma wiele więcej walorów kulinarnych i tym podobne spostrzeżenia. Pomijając faktyczną różnicę między wyglądem, kondycją, smakiem ryby pochodzącej z najpodlejszej dziury wykopanej w ornej ziemi, a rybą choćby z takiej górnej Wisły, jakoś ten argument słabo do mnie przemawia. Może założymy kolejny wątek do dyskusji? Co sprawia, że wędkarz (przyjmując, że opłacił wszystko co jest wymagane) zabiera co najmniej komplet z jeziora (a bywa, że więcej), a z zasiadki na kaczym dołku bierze jednego karpia, a resztę wypuszcza (problem opłaty chyba nie istnieje?). Jacku, jak to jest, prowadzisz jakieś zapiski, z tymi zabierającymi. To masowe zabieranie, czy nie zabieranie? Jaki odsetek zabiera (kupuje), a jaki nie? Możesz coś na ten temat napisać? 
Łowiska komercyjne
Dodane przez sacha w dniu - 2011-02-01 10:02:05
Robert,nawiązując do Twojego komentarza.U mnie spowodowane jest to niechęcią do karpia,no może jego smaku.Tak jak wspomniałem z Grzegorzewic zabrałem lina a gdybym miał jeszcze jednego też bym zabrał.Zauważyłem jednak różnicę w smaku karpia bo teść w Dubience złowił w Bugu karpia którego ja wziąć nie chciałem ale dziadek się uparł że będzie go jadł.Karp miał tak coś pod 1,5kg więc i ja go jadłem i okazało się że jest to zupełnie inna ryba niż karp ze stawów hodowlanych,był zdecydowanie smaczniejszy.
Łowiska komercyjne
Dodane przez TJ w dniu - 2011-02-01 10:23:38
Darku, to jasne! Podobnie jest z np. takim jajkiem. Klienci często szukają jaj od kur z tzw. wybiegów. Spuszczając zasłonę milczenia na fakt oszustw producentów w oznakowaniu takich jaj (bo doskonale wiedzą co schodzi z półek - mam tylko nadzieję, że ci "przedsiębiorczy inaczej" stanowią margines biznesu), to ryby w takiej obsadzie, dojrzałości zbiornika, raczej muszą być dożywiane (np. granulatem, pszenicą, kukurydzą itp.). Smak mięsa jest wtedy swoisty. Wolna ryba skubnie tu i tam, sama migruje nawet za mikro i makroelementami. Zwłaszcza mulaki z różnych środowisk mogą się różnić, ale taki sandacz, szczupak, okoń? Znam Twój gust i kojarzę preferencje, chodzi mi jednak bardziej o masowego wędkarza, zjadacza karpia wigilijnego, pangi, tilapii, okonia nilowego i czego tam jeszcze z lodu, czy z basenu, a przecież kupowanego w sklepie...
Łowiska komercyjne
Dodane przez sacha w dniu - 2011-02-01 10:33:50
O rybę którą chętnie bym zaprosił na kolację na łowiskach komercyjnych nie jest łatwo,chodzi mi o lina,sandacza,suma,dużą płoć ,leszcza czy okonia.Szczupak juz mnie tak niekoniecznie podchodzi a cała reszta mnie już mniej interesuje.Wiem że jest Wersminia,Piaseczno czy Wygonin jako komercja na zbiornikach naturalnych ale wszędzie mam daleko,to już wolę na dorsze pojechać.
Łowiska komercyjne
Dodane przez korsarz w dniu - 2011-02-01 11:32:41
Łowisk komercyjnych, jak już czas jakiś temu pisałem, jest coraz więcej. W okolicach Warszawy jest ich też już niemało. Część to faktycznie nieciekawe kwadraty, ale są też ładniejsze, nieco dziksze i słabiej odwiedzane. I nie jest na nich wcale łatwo o złowienie ryby, o okazie nie wspominając. Smak ryb też jest różny. Karpie z Całowania np. bardzo mi smakują, a z Ossowa czy Halinowa już nie. Liczę, że będzie ich przybywać, bo na większości obecnych już ruch jest znaczny, zatem zainteresowanie jest:)
Łowiska komercyjne
Dodane przez Bronek w dniu - 2011-02-01 16:20:05
Łowiska komercyjne to przyszłość. Komercyjne, czyli takie w których wędkarz pokrywa _rzeczywiste_ koszty związane z wędkowaniem i zabieranymi rybami. Właściciel takiego łowiska nie pozwoli sobie na straty i dlatego takie łowiska dobrze funkcjonują. W PZW obecnie można płacić 200PLN rocznie a zabierać ryby za 200PLN codziennie, jak to może dobrze funkcjonować?  
Łowiska komercyjne to nie tylko kwadraty 30x30m, czy angielskie jednohektarowe sadzawki, to także łowiska takie jak Unichowo, Piaseczno. 
Śmieszne jest nazywanie tych łowisk specjalnymi, dla mnie to są właśnie łowiska normalne, przychodzisz, płacisz i wychodzisz zadowolony z połowu, który możesz(niekiedy musisz) kupić lub wypuścić. Jeśli mam się relaksować nad wodą w dzierżawie PZW i nic nie łowić to wole nie płacić i nie zabierać wędek, niż dorabiać do tego ideologie. :p
Łowiska komercyjne
Dodane przez Anguiler w dniu - 2011-02-01 19:01:15
A ja się wypowiem jako osoba, która kiedyś często łowiła na takich łowiskach, a od dobrych kilku lat omija je szerokim łukiem. Było to w czasach, gdy lubiłe żeby było dużo brań, albo żeby mieć szansę na emocje związane z holowaniem dużej ryby.  
 
Dziś już mi się nie chce i nie zależy mi na holach, zdjęciach i sukcesach. Tylko chcę po prostu odpoczywać.  
 
Wolę łowić leszczyki, płotki albo zgoła nic w samotności spędzając czas nad rzeką, wybierając łowisko gorsze, za to omijane przez innych niż siedzieć nad stawem czy zalewem, gdzie zewsząd czuć grille i słychać sygnalizatory.  
Łowiska komercyjne
Dodane przez zakochanywbugu w dniu - 2011-02-03 14:44:14
Dlaczego uważacie że łowiska komercyjne muszą być zawsze "ucywilizowane", przecież "łowisko komercyjne" to chyba jest normalne łowisko, z tym że nie podlegające rządom PZW.Jeżeli się mylę to proszę mnie poprawić. 
Ps. temat jest bardzo ciekawy, i jakby się dało, to poprosiłbym o przeniesienie go, lub założenie nowego o takim samym tytule ma forum ogólnym. a tym bardziej, że jak niektórzy z Was wiedzą że mam plan "takowe" łowisko kiedyś uruchomić, i chętnie bym na ten temat podyskutował, i zadał Wam kilka pytań, wiec jeżeli można....
Łowiska komercyjne
Dodane przez kot_bury w dniu - 2011-02-03 23:41:56
Myślałem, że mój komentarz zakończy mój udział w tej sprawie. Otrzymałem jednak prośbę by przenieść ten wątek, tak jak " List otwarty...", na system for, co niniejszym czynię. Argumenty jednego z użytkowników są przekonujące: zdejmijmy odium z łowisk specjalnych, łowiska te, traktowane jak wędkaski HIV, są częscią wędkarstwa, czy nam się podoba, czy nie. Porozmawiajmy o tym szczerze na forum w wątku Łowiska komercyjne - cdn
Łowiska komercyjne
Dodane przez Hiljot w dniu - 2011-02-04 07:50:00
Do "Zakochanegowbugu". W swoim komentarzu piszesz, że jesteś zainteresowany budową własnego, prywatnego łowiska. Dla lepszej orientacji w temacie może będzie pomocna książeczka, o krórej informowałem w swoich "Listach Bibliofila" poz. 198 wykazu moich publikacji na WCWI: Bernard Breton "Z wędką nad własnym stawem", tłum. z jęz. franc. Wydawnictwo Delta W-Z, W-wa 2008.
Łowiska komercyjne
Dodane przez mepsik w dniu - 2011-02-09 09:43:55
Cytat do skomentowania:
Dla wędkarzy niezrzeszonych w PZW są to często jedyne wody, w których mogą bez egzaminu i korowodu z zakupem jednodniowych licencji mogą połowić rybki. Jeśli kiedyś wody PZW będą pełne ryb, brzegi łowisk nie będą zasłane tonami śmieci, a ludzie będą mogli nad wodą czuć się bezpiecznie to taka konkurencja przerzedzi komercję.

 
I tu się zgina dziub pingwina. Statutowym obowiązkiem PZW jest organizacja wędkarstwa sportowego. Spośród dłuuugiej listy obowiązków z których ta organizacja się nie wywiązuje, korowody z wykupieniem jednodniówek w sąsiednich okręgach stają na czele tego niechlubnego rankingu. A ponieważ, jak już wspomniałem lista zaniedbań, zaniechań i niewywiązywania się z obowiązków PZW jest bardzo długa, wody państwowe, póki ten twór istnieje, NIGDY nie będą pełne ryb i takie jakie być powinny...
Łowiska komercyjne
Dodane przez karpserwis.pl w dniu - 2011-02-13 12:41:00
Komercje czy jak by to nazywał są zjawiskiem bardzo powszechnym w większości krajów zachodniej eurpy. U nas jak widzę jednak większość zabiera rybę, przez co na komercjach musieli by płacić i to się już nie podoba. A z łowiskami jest rożnie zarówno jeżeli chodzi o ilość ryb jak i wygląd i ujednolicanie tego świadczy tylko o tym że niektórzy piszą dla pisania a nie z doświadczenia czy też wiedzy, bo to tak jak by powiedzieć że wszystkie samochody są takie same bo mają felgi. Inne porównanie które przeczytałem pod tym tekstem czyli komercja to "burdel" bo płacisz i masz, za pzw też płacisz tylko zazwyczaj mniej więc skoro ktoś chce takiej analogi i przyjmując że komercje to burdele, odpowiem że za pzw tez panowie płacą więc może stosowniejsze ze jedni chodzą do burdeli a inni biegają na tirówki bo taniej i tak "bardziej dziko i bliżej natury" jak by nie patrzeć często stoją przy drodze :p 
 
Naprawdę należy spojrzeć na to zjawisko szerzej, nie bez przyczyny ilość członków pzw spada, bo ludzie widzą coraz bardziej prze łowione wody, bystre dzierżawy co rybniejszych wód, niektórzy chcąc samemu pojechać na tydzień mając już jakiś tam sprzęt często nie chcą ryzykować jego straty, a niestety są wody całkiem niezłe, gdzie kwitnie hamówka i kradzieże. Więc osoba biegająca ze spiningiem nie zrozumie, karpiarza bo te metody poza korzystaniem z wody, nie mają niemal niczego wspólnego. 
 

Powered by AkoComment 2.0!

 
 
 
Up Up
W portalu stosujemy pliki cookies w celach statystycznych. Korzystanie z witryny ze standardowymi ustawieniami przegladarki oznacza, że będa one umieszczane w Twoim urzadzeniu końcowym.
Kontynuacja przegladania portalu bez zmiany ustawień oznacza akceptację użycia plików cookies. Więcej w "Regulaminie korzystania z WCWI".